poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Jedz i pij wino bez utraty zdrowia, czyli Francuski Paradoks

Nachodzi Cię czasem takie marzenie: jeść bez ograniczeń wszystkie ulubione potrawy i nie tyć? Pić dobre wino, szampana i zachować szczupła figurę? Pochłaniać słodycze, tłuste mięsiwa i pozostać całkowicie zdrowym? Mnie czasem nachodzi…

Hmmm… Ale to tylko marzenie, wizja przedstawiana w powieściach science fiction, gdzie uzyskujemy całkowitą kontrolę nad naszymi ciałami… A jeśli Ci teraz powiem, że nie do końca? Słyszałaś może o Francuskim Paradoksie? Francuska kuchnia jest uznawana za wykwintną, ale na pewno nie należy do najlżejszych – tłuste sery, pasztety, mięsa, sosy, sporo węglowodanów w towarzystwie masła i innych tłuszczów zwierzęcych. I do tego naprawdę spore ilości wina. A pomimo to Francuzi należą do nacji zdrowych i dość szczupłych, nie mają kłopotów z układem krążenia, z cukrzycą i z nadmierną otyłością. Jak to wytłumaczyć?

Zaraz, tylko żeby nie było, że namawiam do porzucenia drogi Równowagi, do poważnego zachwiania tą Równowagą – nie! Chcę Ci wskazać, jak można sobie pomóc ją utrzymać, zachować na przykład wtedy, kiedy uleganie żywieniowym zachciankom staje wręcz koniecznym warunkiem zachowania równowagi emocjonalnej (a może nawet psychicznej). Taka magiczna gumka do ścierania, która wymazuje niekorzystne skutki kulinarnych swawoli. Ale nie tylko po to nam się ten sposób przyda.

Wróćmy do Francuzów. Okazało się, że tajemnica ich zdrowia i dobrego wyglądu to wypijanie sporych ilości wina. Czerwonego wina, w którym, poza innymi składnikami, jest bardzo dużo resweratrolu. Co to takiego?  Jeden z bardzo silnych przeciwutleniaczy pochodzenia organicznego, którego najwięcej jest właśnie w skórce ciemnych winogron. Poza tym znajdziemy go też w innych produktach, ale właśnie w winogronach i w czerwonym winie jest go zdecydowanie więcej niż w innych źródłach (czyli w  żurawinie,  owocach morwy, borówkach, czarnych porzeczkach, truskawkach, malinach, jabłkach, orzechach, kakao, skórce pomidora). Resweratrol został oczywiście solidnie przebadany, nie będę się w to zagłębiać, wszystkie wyniki są dostępne w Internecie, wspomnę w skrócie, że do jego działań należą: ochrona układu krążenia przez obniżenie ciśnienia, regulację gęstości krwi, zapobieganie odkładania się „złego” cholesterolu i zwiększenie wchłaniania „dobrego”, ochrona komórek nerwowych przed degeneracją, regulowanie równowagi metabolicznej (cukrzyca!),  znaczna poprawa odporności organizmu,  zapobieganie chorobom nowotworowym, spowolnienie procesów starzenia się komórek i tkanek.

Nadzwyczajne działanie tej substancji ma zapewne związek z tym, że jest to produkt układów odpornościowych roślin, powstający w obronie przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi (infekcje grzybicze, brak wody, nadmiar promieni UV, uszkodzenia mechaniczne)  – taka immunologiczna tarcza ochronna.

Więc co? Zacząć prawdziwe biesiadne życie w imię utrzymania szczupłej sylwetki i zdrowia?  O wiele lepszym rozwiązaniem jest dostarczanie sobie resweratrolu ze źródeł niewiążących się z nieustannym lekkim rauszem. To nie nasza strefa geograficzna i nie nasza kultura – na spore ilości czerwonego wina jesteśmy chyba mniej odporni niż Francuzi, a ponieważ musiałoby to być naprawdę dobre gatunkowo czerwone wino (najlepiej ze szczepu winogron pinot noir), ucierpiałaby też nasza kieszeń. 

Czyli: czerwone i ciemne owoce jagodowe, ze szczególnym uwzględnieniem ciemnych winogron. Albo… naprawdę dobry inny nośnik resweratrolu. Na pewno nie tabletki, bo wchłanialność tak podawanych substancji jest znikoma, nawet zaledwie 3% – pisałam o tym na w samych początkach tego bloga.  Jest jednak dostępny resweratrol rozpuszczony w galaretce, specjalnie opracowanej przez naukowców tak, że jej skład jest wyjątkowo przyjazny naszym kosmkom jelitowym (cokolwiek to oznacza), czyli po prostu wchłania się w ponad 70%. Wow! To naprawdę dużo! Pomyśl – taka mała saszetka z żelem zamiast 2,5 litra czerwonego wina! Wypijanie codziennie takiej ilości tego trunku jest oczywiście wyobrażalne, ale co z pozostałymi aspektami życia, zanurzonymi w oparach promili? Jeśli lubisz, pij wina tyle, ile Ci służy i może niekoniecznie codziennie. A „brakujący” resweratrol uzupełniaj ze źródeł bez „procentów”.  

Ponieważ nie prowadzę na tym blogu reklamy konkretnych producentów, zainteresowanych, gdzie kupić resweratrol w zawiesinie żelowej, którego nota bene jeszcze nie kupicie w aptece, i jakie marki polecam, zapraszam do mnie na maila: anna @klubrownowagi.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz