czwartek, 19 lutego 2015

To tylko zachcianka, apetyt czy już głód? Można zwariować!

Kochani, dostałam mnóstwo osobistych wiadomości i próśb, żeby kontynuować tego bloga. Też sporo wpisów pod porzednim postem. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i zatem - kontynuujemy!!! :-)

Dzisiaj chcę wrócić do zjawiska, które bardzo nam przeszkadza w zachowaniu dietetycznej (choć nie tylko!) równowagi, a które nie ominęło chyba nikogo z nas, ludzi żyjących w tzw. cywilizowanym świecie. Chodzi o utratę rozeznania, czy naprawdę jesteśmy głodni. 

Intuicyjnie, w pełnym kontakcie z własnym ciałem, reagujemy na uczucia głodu i sytości chyba tylko w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy jako niemowlęta głośno dajemy znać, że brak nam pożywienia. Sytuacja zaczyna się zmieniać już z pierwszymi „szantażami” ze strony opiekunów, którzy chcą, żebyśmy jedli tak, jak oni dla nas zaplanowali. „Zjedz za mamusię, braciszka, ciocię”, „jak zjesz, pooglądasz telewizję, dostaniesz zabawkę, będę cię kochać…”. Podobne zabiegi dopiero zaczynają naszą dalszą drogę – przez ogłupiające reklamy, specjalne oferty restauracji i sieci fast foodów, manipulacje potentatów przemysłu spożywczego i granie naszymi potrzebami akceptacji, bezpieczeństwa, miłości, prestiżu itp. Wystawieni na zmasowany atak wysokiej klasy specjalistów – nie mamy szans, tracimy kontakt z naszym ciałem, a  te wszystkie potrzeby mylą i plączą się nam z głodem.

W rezultacie obecnie nikt z nas, dorosłych, już chyba do końca nie wie, kiedy jest naprawdę głodny, kiedy po prostu ma apetyt, a kiedy dopadają go zachcianki kulinarne. Ten stan rzeczy na szczęście nie jest nieodwracalny i dziś podpowiem, co z tym zrobić. Podpowiem, bo to jednak bardzo ważne, kiedy chcemy być szczupli, zdrowi i żyć w równowadze.

Jak się domyślasz, najlepiej wrócić do intuicyjnego rozpoznawania sygnałów z własnego organizmu. Ba! Ale jak?!

Zaczniemy od próby zdefiniowania tych 3 stanów:

Prawdziwy GŁÓD jest wołaniem organizmu o dostawę energii, ma aspekt czysto fizyczny, nie można go lekceważyć, bo doprowadzimy się do poważnego wyczerpania (a nawet do śmierci). Głód z upływem czasu nie znika, a wręcz się nasila. Zaspokoić go może każde pożywienie – to najważniejszy sprawdzian, czy mamy do czynienia z prawdziwym głodem

APETYT to chęć, zainteresowanie jedzeniem, często jedzeniem określonego rodzaju. Pojawia się zazwyczaj w związku z dłużej utrzymującymi się emocjami, np. stres może powodować brak apetytu albo odwrotnie, jego wzmożenie (wtedy mówimy, że zajadamy stres). Apetyt nie jest jednoznaczny z głodem, choć w potocznym znaczeniu często z nim utożsamiany. Może także sygnalizować braki jakichś  składników w pożywieniu, np. apetyt na cytrusy może świadczyć o braku witaminy C. Apetyt można zaspokoić z reguły pewnym rodzajem pożywienia, ale czasami niekoniecznie  musimy zjeść coś, na co ten apetyt akurat mamy, czasami znika lub znacznie łagodnieje pod wpływem różnych okoliczności zewnętrznych, jakiejś rozrywki, zajmującej pracy, ciekawego filmu czy interesującego spotkania. Z głodem tak by się nie udało!

No i zmora wszystkich odchudzających się – ZACHCIANKA. Zaspokoisz ją tylko i wyłącznie konkretnym produktem lub potrawą, często jeszcze przyrządzonym lub pozyskanym w określony sposób – muszą być ziemniaczki ze skwarkami z patelni,  lody od Hoduna albo kiełbaska z ulubionej masarni. Zachcianka ma charakter zdecydowanie psychiczny, jest czymś zupełnie innym niż głód, ale nieco przypomina apetyt. Z tym, że przy zachciance nie ma mowy o żadnej autentycznej fizycznej potrzebie organizmu. Zauważ, że zachcianki dotyczą zazwyczaj żywności z biologicznego punktu widzenia zbędnej (nasze MałeCoNIECO), bez której znakomicie można się obejść. Często są to też ewidentnie niezdrowe (ale jakie pyyyyszne!) produkty. Zachcianki w przeciwieństwie do głodu mogą się zmieniać w czasie, nawet w ciągu 10 minut. I zawsze występują w związku z emocjami (chociażby takimi „niepozornymi” jak nuda), nawet jeśli tych emocji nie rozpoznajesz albo je przed sobą ukrywasz. I co zrobić? Zlikwidować? Zaprzeczyć istnieniu? Zakazać sobie? Oczywiście wiesz, że nie, nie tędy droga. Zachcianki, apetyt i głód możemy jednak się nauczyć kontrolować i do tego Cię zachęcam.

 Jeśli chcesz powrócić do intuicyjnego reagowania na głód, musisz na nowo się nauczyć właściwego odczytywania sygnałów z Twojego ciała. I tu nie ma innej drogi niż obserwacja samego siebie, nawet prowadzenie dzienniczka głodu – sytości. Oczywiście pewnie niedługo pojawią się w tej dziedzinie pomocne elektroniczne smart gadżety – trackery i liczniki, które będą się z nami komunikowały przez nasze telefony. Ale na razie podam Ci trochę inne narzędzie. Specjalnie opracowana tabela  poziomów głodu i sytości. 

Numerek oznacza poziom głodu--sytości, a obok podaję objawy.   

1    Wygłodzenie, osłabienie, zawroty głowy
2    Silne uczucie głodu, rozbicie, brak energii, silne burczenie w brzuchu
3    Średnie odczucie głodu, lekkie burczenie w brzuchu
4    „Zaczynam się czuć trochę głodny”
5    Uczucie komfortu, ani głodny, ani przejedzony
6    Uczucie  przyjemnej pełności
7    Uczucie trochę nadmiernej pełności
8    Uczucie przepełnienia
9    Duży dyskomfort, ból żołądka
10    Silne przepełnienie, czujesz się chory


Przez jakiś czas postaraj się nie rozpraszać w czasie jedzenia innymi czynnościami – czytaniem, oglądaniem telewizji, konwersacją na Facebooku czy płaceniem rachunków online. Zauważaj (albo notuj) swoje odczucia przed i po jedzeniu. Zwracaj uwagę na swój stosunek do spożywanych potraw. Ćwiczenie czyni mistrza, więc im dłużej będziesz praktykować tę obserwację, tym lepiej i skuteczniej powrócisz do kontaktu z własnym ciałem w kwestii odżywiania, tym łatwiej będzie Ci dokonać dobrych, mądrych zmian. Odnoście tabeli – najlepiej jeść, gdy poziom głodu jest na 3. lub na 4. poziomie.  Nie czekaj, aż osiągniesz poziom 1. lub 2. – gdy poczujesz się  bardzo głodna, jest bardziej prawdopodobne, że będziesz się przejadać oraz że  wybierzesz mniej zdrowe potrawy, dosłownie to, co najbliżej pod ręką. Na poziomie 3. lub 4, gdy dopiero zaczynasz czuć się pewne sygnały głodu, możesz świadomie zdecydować, by zjeść odpowiednią ilość zdrowych i smacznych potraw. Ważne jest również ile jesz i kiedy się zatrzymujesz. Najlepiej przestać jeść na poziomie 6., zanim poczujesz się niespokojnie pełna (jak na poziomach 7 do 10). Pamiętaj jeszcze, że mózg rejestruje sygnały sytości  powoli, więc nauka jedzenia do syta, ale bez przejadania się może zając trochę czasu. Ale warto!

I jeszcze jedno – nigdy przenigdy nie rezygnuj całkowicie z zaspokajania zachcianek. W Metodzie Równowagi po to masz całą grupę MałeCoNIECO. Możesz sobie pozwalać na co trzecią a( albo co dziesiątą), możesz je dopuszczać do głosu tylko w środy i soboty, możesz sprytnie zaspokajać je czymś zdrowszym, ale bardzo podobnym, ale nie udawaj, że jesteś cyborgiem. To się nigdy nie uda! Zresztą po co?

4 komentarze:

  1. P. Aniu jak zaspokoić zachciankę na słodycze, batoniki czy pralinki?
    Albo na leżącą w lodówce parówkę/kiełbaskę, która zakupił ktoś z domowników?
    Co zrobić jeśli jest sie głodnym co 2-3 godziny?
    Jeść 3 jabłka i 2 marchwie mozna? Albo 3 banany naraz?
    b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To troch bardziej skomplikowane i moja prosta odpowiedź na Pani konkretne pytanie byłaby za dużym uproszczeniem. Zapraszam do grupy internetowej - tam omawiamy właśnie takie sprawy i robimy z nimi porządek :-)

      Usuń
    2. Nie wiem na ile to skuteczne, bo ja jestem z tych "kiełbasowych", ale moje koleżanki na walkę z zachciankami na słodycze zażywają cynk :)

      Usuń
  2. Też słyszałam, że cynk na tzw. zachcianki jest bardzo dobry. Bardzo ciekawy post, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń