niedziela, 4 stycznia 2015

Noworoczne postanowienia – jak je wreszcie zrealizować?

Nowy Rok, to  i noworoczne postanowienia. Po raz kolejny dajemy się uwieść magii zaczynania z czystym kontem: co przeszło, już się nie liczy, teraz zacznę całkiem nowe życie. Udane i szczęśliwe. Tym razem musi się udać! I choć ten rytuał powtarzamy niemal co roku, i choć co roku najdalej gdzieś w końcu stycznia większość noworocznych postanowień odchodzi w niebyt – po raz kolejny próbujemy. Tworzymy listę naszych marzeń i w duchu przywołujemy dobre bóstwa, żeby machnęły swoimi czarodziejskimi różdżkami. 

Sęk w tym, że to nie różdżki i czary są tu potrzebne. 


Niezawodni amerykańscy badacze i tę dziedzinę nam oswoili statystyką. Co z niej wynika? Do końca stycznia porzucamy 50%, a do połowy lutego 85% noworocznych postanowień. Nie jest dobrze…
 
Ale nie zachęcam, żebyś rezygnowała z noworocznej listy marzeń – w końcu skądś nasze życiowe cele musimy brać – z marzeń właśnie. Proponuję jednak, żebyś tym razem (skoro właśnie „tym razem musi się udać”) zaprzęgła do spełnienia tych marzeń nie czary, ale własną głowę. Jak? Pomoże tu krótka analiza przyczyn, z których noworoczne postanowienia znikają.
 
1.    Ciągle popełniasz te same błędy. Albert Einstein powiedział: „to szaleństwo robić wielokrotnie coś tak samo i oczekiwać różnych rezultatów”. A Ty jak robisz? Corocznie, wpisując na listę postanowienia, podejmujesz identyczne działania (lub zamierzenia), aby je zrealizować. Od czego więc miałoby w tym roku zadziać się inaczej niż poprzednio? Od zmiany daty? To nie wystarczy. Taka tajemnicza „ślepota” nie dająca Ci dostrzec, że coś w tej strategii jest nie tak, może świadczyć o tym, że…
 
2.    … tak naprawdę brak Ci prawdziwej motywacji dla realizacji postanowień, nie chcesz tej zmiany, nie jesteś na nią gotowa. Poświęć trochę czasu, i pomyśl, do czego Ci ta zmiana potrzebna? Jakie konkretne korzyści Ci ona przyniesie? Ile ich jest? Czy uzasadniają podejmowanie wysiłku? Po co właściwie wpisałaś ten cel na listę – dlatego że naprawdę Ci na tym zależy czy dlatego, że ładnie wygląda na liście, że myślisz, że to coś, co należy zmienić. Jeśli autentycznej gotowości w Tobie nie ma – spokojnie przesuń realizację tego zamierzenia na inny termin. I tak nic z tego nie będzie.
 
3.    Brak Ci wiary, że cel naprawdę da się osiągnąć. To nie wymaga komentarzy. Po prostu zamknij oczy i wyobraź sobie swoje życie po osiągnięciu tego celu. Wyobraź sobie siebie niepalącą, uprawiającą sport, będącą miłą dla otoczenia, szczupłą, w uporządkowanej piwnicy, ze świeżo zdobytym prawem jazdy czy jakie tam inne były Twoje noworoczne postanowienia. Wierzysz w to? W siebie odmienioną? Jeśli nie – zrób tak, jak w poprzednim punkcie: poczekaj na PRAWDZIWĄ gotowość.
 
4.    Za dużo zmian zaplanowałaś od razu. Nie można robić rewolucji w kilku istotnych obszarach swojego życia jednocześnie. Nikt się z tym emocjonalnie i fizycznie (a także czasowo) nie wyrobi. Wybierz maksymalnie dwie poważne zmiany. Kiedy ich dokonasz, nawet przed upływem 12 miesięcy – możesz sięgnąć w każdej chwili po listę rezerwową.
 
5.    Twój cel nie jest SMART-ny. Co to znaczy? Sprytny nie jest? Prakseologia, czyli nauka o skutecznym działaniu, sformułowała wymagania, jakie musi spełniać cel, aby dało się go zrealizować, określany właśnie takim angielskim akronimem. A więc ma on być: konkretny, mierzalny, ambitny, realny i określony w czasie*. Czy zaplanowana przez Ciebie zmiana taka właśnie jest? Czy np. Twój cel nie jest „na wyrost”, za trudny? Dający Ci dużą szansę na wycofanie się z ponurym: „i tak wiedziałam, że się nie uda…” już przy pierwszej wpadce? Czy podzieliłaś swój cel na łatwo dające się kontrolować etapy? Czy masz przygotowane strategie w razie demotywujących wpadek, czyli odstępstw od realizacji celu? Czy zaplanowałaś konkretne terminy i masz sposoby, aby ocenić stopień realizacji celu w czasie?
 
No cóż, od razu Ci powiem, że trudno jest samemu działać zgodnie z wyśrubowanymi wskazówkami prakseologii. Trzeba mieć naprawdę poważny powód, żeby to robić. Powód, odpowiedni warsztat i  ODPOWIEDNIE WSPARCIE. Właśnie…
 
6.    … niezapewnienie sobie solidnego wsparcia w realizacji noworocznych postanowień jest kolejną ważną przyczyną ich efemeryczności. To nie wstyd prosić o pomoc. Zapytaj kogoś, kto dokonał w swoim życiu dużej zmiany, czy nie korzystał z pomocy, wsparcia, czy nie miał mentora, nauczyciela, przewodnika. Przeważnie usłyszysz: „Bez tego niczego bym nie dokonał”.
 
Nie wiem, jakie są Twoje noworoczne postanowienia, ale jeśli wśród nich jest schudnięcie i zmiana stylu życia, z całą odpowiedzialnością (i radością) Cię informuję, że znam 100-procentowy sposób na ich realizację. To spotkania w Grupach Motywacyjnych, w Klubie Równowagi. Na tym blogu w wielu postach pisałam o Metodzie Równowagi i o tym, co robimy na spotkaniach, dlaczego są one tak odmienne niż każda inna metoda odchudzania. W skrócie: mamy plan, mamy narzędzia, strategie wpadkowe, dajemy WSPARCIE. 

Zaręczam, że jeśli jeszcze raz o tym przeczytasz, będziesz mogła punkt po punkcie wykreślić wszystkie opisane powyżej przyczyny niepowodzeń noworocznych postanowień. 

Założymy się?
 
A na koniec jeszcze jedna sprawa. Jednym z najpowszechniejszych fałszywych przekonań jest to, że poważnych pozytywnych zmian można dokonać tylko na początku roku. Takie czary. Nie ulegaj tej magii. Naprawdę, to może być każdy inny dzień roku, na przykład… 4 stycznia :-)!
-------------------------------------------------------
*Z ang. - Simple, Measurable, Achievable, Relevant, Timely defined (lub: Specific, Measurable, Ambitious, Realistic, Timely defined) , dosł.: sprytny.

1 komentarz:

  1. A tutaj moje rady, żeby tym razem się udało: http://joannahasnik.wordpress.com/2015/01/01/tym-razem-sie-uda/ Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń