czwartek, 15 stycznia 2015

Doskonale niedoskonali - moja recenzja bestsellera o odchudzaniu i stawaniu się superczłowiekiem

„Niezwykły poradnik jak szybko zrzucić wagę, stać się kochankiem i superczłowiekiem” to podtytuł książki „4-godzinne ciało”. Pożyczyła mi ją ostatnio koleżanka, zdziwiona, że jej wcześniej nie czytałam. Po tym podtytule też zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że taki bestseller przeszedł mi koło nosa. Zobaczmy.

Książka to małą cegła, ok 600 stron, ale zapowiada, że przedstawia „minimalistyczne metody, dzięki którym możesz w krótkim czasie dokonać transformacji ciała.” Brzmi zachęcająco. Na wstępnie autor opisuje, jak dokonywał małych zmian w swoim menu i planie dnia, skrupulatnie mierzył wyniki, miał nawet implant z glukometrem (co zapewniało mu pomiar poziomu insuliny co 5 minut przez całą dobę) i jak w ławy sposób pozbył się resztek tkanki tłuszczowej, zafundował sobie kaloryfer na brzuchu (dla niewtajemniczonych – sześciopak mięśni :-), dawał swojej partnerce 15 minutowe orgazmy i spał tylko 2h na dobę. Łał.  Ja też tak chcę! Co prawda orgazmy i sen nie są przedmiotem moich głównych zainteresowań, ale tkanka tłuszczowa jak najbardziej. Choć i w zakresie tych pierwszych oczy otworzyły mi się z zainteresowania ;-)
I cóż? Czy już wiem, jak to wszystko osiągnąć??? Teoretycznie wiem. Otóż, w skrócie:
- tkankę tłuszczową zgubisz przechodząc na dietę slow-carb, czyli mięso + tłuszcz + sałata przez 6 dni, maksymalne obżarstwo dnia siódmego + wiaderko suplementów + kąpiele w wannie z lodem
- kaloryfer zrobisz specjalnymi ćwiczeniami regularnie powtarzanymi
- 15 minutowy orgazm specjalnym ustawienie poszczególnych części ciała, taka mała ekwilibrystyka
- 2h sen – fundując sobie krótkie drzemki co 2 godziny w ciągu dnia.

Wiem też, dlaczego wcześniej ta książka mnie ominęła. Traktuje człowieka nieco jak maszynę, którą można lepiej wyregulować. Autor zapomniał, że wiele osób po obżarstwie dnia siódmego nie będzie w stanie wrócić na normalne tory, bo temat się po prostu rozjedzie. Ja na przykład w ogóle nie wytrzymam wersji mięso+tłuszcz+sałata choćby 1 dnia. Poza tym nie każdy ma zdrową wątrobę, żeby raczyć się wiaderkiem tabletek/wspomagaczy i ja nadal wątpię, czy wyniki pomiarów jednoosobowych to dowód na działanie suplementów. Nie wspominając o tym, że do wanny z lodem po prostu nie wejdę i już. Autor zapomniał, że są osoby mające awersję do ćwiczeń, a też chcące wyglądać „jak człowiek”, a nie ma szans, żeby wymachiwali hantlami. Autor też nie zauważył, że od długości orgazmu ważniejsza może być jakość związku, a "optymalizowanie pozycji" może przynieść więcej rozczarowania niż pożytku ;-) Drzemka co 2 godziny jest po prostu nierealna w normalnym cywilizowanym świecie. Wyobraźcie sobie nauczycielkę, która spóźnia się na lekcję, „przepraszam drogie, dzieci, miałam planową drzemkę…” 

Ja już wolę Równowagę. Może efekty nie będą tak spektakularne, niekoniecznie z kaloryferem na brzuchu, ale za to w zrównoważony sposób mnóstwo Klubowiczów w Klubie Równowagi z wagi trzycyfrowej zeszło na dwucyfrową, a drugie mnóstwo z wagi koło 90kg schudło 10-20-30 kg. Nie musimy być idealni. Wystarczy, że będziemy wystarczająco dobrzy. I ludzcy. Jesteśmy przecież doskonale niedoskonali, pamiętacie?

Książkę polecam jako zbiór ciekawostek. Jako przepis na życie? Niekoniecznie... 

A jak jest Twoja najlepsza książka o odchudzaniu?

6 komentarzy:

  1. Co 2 godziny 2 godzinny sen :) Zapytam szefa czy nie będzie mu to przeszkadzało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drzemki co 2h, nie 2h co 2h, ale to i tak utopia ;-)

      Usuń
  2. Kompletnie to do mnie nie przemawia. Mięso - super. Sałata - super. Tłuszcze - ok, ale to po nich czujesz się nabita i nażarta. Brak węgli? Nie ma w tym nic dobrego. Po kilkunastu próbach, po dietetykach, po tym wszystkim stwierdzam że to co przeczytałam w książce dot. Metody Równowagi przemawia do mnie najbardziej. Chociaż ja zawsze do wszystkiego podchodzę z dystansem...

    OdpowiedzUsuń
  3. P.S. Chciałam podziękować za miejsce w "ZAPRZYJAŹNIONE STRONY" - dopiero dziś zauważyłam, że się tam znalazłam. Wcześniej w ogóle nie zerkałam na boczny pasek.
    To bardzo, bardzo miłe. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do rewanżu :-) I dziękuję za miłe słowa :-)

      Usuń
  4. Rewanż jest od początku istnienia mojego bloga czyli od dnia po seminarium w Katowicach :)

    OdpowiedzUsuń