poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Czy na pewno wiesz, ile jesz?

Czy na pewno wiesz, ile jesz?

No pewnie! Przecież widać: 1 bułka, 3 plasterki szynki, 1 udko kurczaka, 2 jabłka, miska sałatki – wszystko można policzyć, zsumować… Są też dokładniejsi: 125 g serka, 200 g ogórków, 70 dag kiełbasy, 150 ml koktajlu…

No tak, ale ile to jest w przeliczeniu na Twoje potrzeby i zamiary? Ile to porcji w Metodzie Równowagi? Ile masz jeszcze „luzu”, jeśli chcesz osiągnąć jakiś cel w odchudzaniu? Wiesz?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Jedz i pij wino bez utraty zdrowia, czyli Francuski Paradoks

Nachodzi Cię czasem takie marzenie: jeść bez ograniczeń wszystkie ulubione potrawy i nie tyć? Pić dobre wino, szampana i zachować szczupła figurę? Pochłaniać słodycze, tłuste mięsiwa i pozostać całkowicie zdrowym? Mnie czasem nachodzi…

Hmmm… Ale to tylko marzenie, wizja przedstawiana w powieściach science fiction, gdzie uzyskujemy całkowitą kontrolę nad naszymi ciałami… A jeśli Ci teraz powiem, że nie do końca? Słyszałaś może o Francuskim Paradoksie? Francuska kuchnia jest uznawana za wykwintną, ale na pewno nie należy do najlżejszych – tłuste sery, pasztety, mięsa, sosy, sporo węglowodanów w towarzystwie masła i innych tłuszczów zwierzęcych. I do tego naprawdę spore ilości wina. A pomimo to Francuzi należą do nacji zdrowych i dość szczupłych, nie mają kłopotów z układem krążenia, z cukrzycą i z nadmierną otyłością. Jak to wytłumaczyć?

środa, 8 kwietnia 2015

Boisz się schudnąć, bo będziesz miała zmarszczki? Usuń je kremem z komórek macierzystych!

Chcę dziś powrócić do tematu naszych podświadomych obaw przed odchudzaniem, a raczej przed osiągnięciem tego celu, czyli skutecznym schudnięciem. Tak, tak, często boimy się tego, choć ten lęk przed sobą ukrywamy. Obszernie pisałam o tym 15 maja, 5 i 8 lipca 2014. Dzisiaj chcę zająć się jeszcze jednym takim naszym lękiem. Otóż chudnąc, pozbywając się nadmiaru tłuszczu z organizmu, musimy dać czas naszej skórze na dopasowanie się do nowego rozmiaru. Czasami ten czas jest dość długi, co powoduje ogromne frustracje i niepokój: miało być lepiej, a jest chyba nawet gorzej… Oczywiście ogromne znaczenie ma tutaj tempo chudnięcia – im jest szybsze, tym większe spustoszenie pozostawia na naszej skórze. Ważna jest też dieta w czasie gubienia wagi – jeśli polega na pozbawieniu organizmu jakiejś grupy składników (tak jest przy monodietach i dietach restrykcyjnych)  czy wręcz na wygłodzeniu, dochodzi jeszcze utrata tkanki mięśniowej (czyli jej zwiotczenie), utrata elastyczności skóry, jej zmatowienie, a nawet łuszczenie. Ale nie oszukujmy się, każda utrata sporej (właśnie tak ponad 10 – 15 kg) masy ciała powoduje, że skóra wygląda gorzej.

sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanocna Równowaga czekoladowa


To już kolejna Wielkanoc na tym blogu… czas leci, nie ma co! W ubiegłym roku starałam Ci się nieco poradzić, jak sprytnie przetrwać te Święta bez znaczących strat na figurze i bez konieczności uciekania przed nimi i przed rodziną, kiedy jedzenie tłustych mięsiw i ciast wydaje się nie do uniknięcia (ciekawych zapraszam do postów z 14 i 16 kwietnia 2014). Pomysły jak najbardziej aktualne i do wykorzystania, a dzisiaj jeszcze kilka pomysłów – kulinarnych i nie tylko.

Nie bez przyczyny Wielkanoc jest nazywana najsłodszym weekendem w roku. Dziś zostawię kwestię mazurków, serników i wielkanocnych bab drożdżowych, a zajmę się tym, co dla wielu z nas jest nieodłącznym atrybutem Wielkanocy – czekoladowymi jajeczkami (oraz zajączkami, barankami itp.). Elegancko uformowane, często owinięte kolorową folią, stanowią tradycyjną ozdobę stołów i przedmiot świątecznego łasuchowania. Dobre firmy cukiernicze prześcigają się, aby przygotować na Święta atrakcyjną ofertę jajeczkową, kuszą i zwodzą, że w końcu takie czekoladowe święta są tylko raz w roku! Tak, oczywiście, tak samo jak Dzień Dziecka, Dzień Kobiet, urodziny synka, imieniny szefowej, rocznica ślubu brata i Boże Narodzenie. Nie oszukujmy się – albo jesteśmy w Równowadze, albo podjadamy na okrągło. No dobrze, ale przecież mamy się nie umartwiać, nie dietować i nie zakazywać sobie słodkości, szczególnie w Święta… Oczywiście, podsunę Ci więc znów kilka sposobów, jak pogodzić

środa, 25 marca 2015

Wylewaj pot na siłowni z głową!

Mamy wiosnę, idzie lato – każda z nas chce założyć sukienkę na ramiączkach i nie wstydzić się zwiotczałych ramion. Każda chce, aby letnie spodnie gładko układały się na płaskim brzuchu i nie były rozciągane przez miękki uda… Ach! Dla zapobieżenia takim „kompromitacjom” jesteśmy nawet gotowe wylać trochę potu w siłowni. Bardzo dobry pomysł, ale z głową!  Nie chcę się silić na fachowe doradztwo, co na który mięsień powinnaś wykonywać, aby wyrzeźbić go do perfekcji – nie znam się na tym. Trochę się jednak znam na pragnieniach, aby wyglądać świetnie i na amoku, w jaki można chwilowo popaść, aby te pragnienia realizować. Piszę chwilowo, bo tylko do… pierwszej kontuzji. 

piątek, 20 marca 2015

Spryt na fitnessie :-)

W poprzednim wpisie „zajrzałam” do fitness klubu. Może i Tobie się to ostatnio zdarzyło albo dopiero planujesz – idzie wiosna! Oczywiście mówię o wizycie w realu. Bardzo dobry pomysł, ale zrealizuj go ze sprytem! Tym razem nie dietetycznym, oczywiście. 

Po co nam spryt w siłowni? Po to, aby się jak najmniej namachać i osiągnąć maksymalny efekt? Po to też, oczywiście, ale od takiego sprytu każdy dobry fitness ma wykwalifikowaną kadrę nauczycieli. Spryt jest nam samym potrzebny po to, żeby…. Sobie nie zaszkodzić.

poniedziałek, 16 marca 2015

Nie jesteśmy cyborgami

Nie jesteśmy cyborgami
Ten fakt już wielokrotnie stwierdziliśmy, nie działamy mechanicznie. A jako żywe istoty miewamy czasami chwile słabości czy nawet jakieś większe dołki. Takie nasze ludzkie prawo. Im dalej jesteśmy od entuzjastycznego początku drogi – dokądkolwiek by ona nie miała nas prowadzić, np. do zrzucenia zbędnych  kilogramów – tym ryzyko jest większe. Czasami takie dołki dają nam po prostu chwilę wytchnienia w jakimś większym wysiłku, ale też potrafią solidnie namieszać albo wręcz zrujnować nasze wysiłki mające prowadzić do określonego celu. Tak jest na pewno w dążeniu do osiągnięcia mniejszej wagi i szczupłej figury. Z oczywistościami nie ma co się spierać, ale też możesz nie poddawać się biernie dołkowemu zniechęceniu, a już na pewno możesz nie przykładać się sama do pojawiania się takich dołków. No tak, czyli czego nie robić?

poniedziałek, 9 marca 2015

Podręczny zestaw przekąskowy. A może to zestaw ratunkowy? :-)


Przekąska w SpokoBOX - i chudniesz!!!
słodycz w kontrolowanej ilości i naszym tajnym składzie
Chwytanie w dłoń małych przekąsek i podjadanie – z głodu albo z przyzwyczajenia –  to kolejna codzienna zmora dla odchudzających się, a przynajmniej usiłujących to robić.  W ten sposób możesz sobie dostarczyć mnóstwa, najczęściej bezwartościowych kalorii, mając poczucie, że przecież nic konkretnego nie zjadłaś. Ładne nic! Taki na przykład batonik czekoladowy potrafi mieć i ponad 300 kcal. I prawie  2 porcje MCN!!!

środa, 4 marca 2015

Gosia - minus 13 kilo na 33 urodziny :-)

Całkowicie bez komentarza. Gosia z mojej grupy Internetowej. Na żywo nigdy się nie widziałyśmy. Przez kamerę - prawie co tydzień. Gosia napisała to po 6 miesiącach w Klubie:

"Jest poranek 19 lutego, 2015 roku. Moje 33 urodziny. Jedząc moje dwa jajka z kromką razowego chleba myślę co po kolei przygotować, żeby się wyrobić do przyjścia gości. Myślę, co na siebie włożę, co zrobię z włosami. Rozmyślam nad tym, że jestem rok starsza, a czuję się młodsza. 

Jestem lżejsza o 13 kilo. To ciało - a na psychice jestem lżejsza o 100 kg. 

Moje urodziny rok temu nie były tak przyjemne. Jak codziennie, obudziłam się z myślą, że wczoraj znowu objadłam się wieczorem słodyczy, że znowu się nie kontrolowałam, że kolejny raz nie dotrzymałam obietnicy danej samej sobie poprzedniego dnia. Rok temu nie panowałam nad sobą, nie umiałam normalnie jeść - żyłam w błędnym kole objadania się - wyrzutów sumienia od tego objadania, a potem uciszania wyrzutów sumienia słodyczami i myślą "od jutro dieta", by zepchnąć te wyrzuty gdzieś w najdalszy kąt. Następny dzień był dokładnie taki sam. 

W ten sposób przytyłam 20 kilo, moje poczucie wartości spadło do zera i to wszystko miało coraz większy wpływ na coraz więcej stref mojego życia. To zadanie psychologa, wytłumaczyć, jak działa na nas grupa i lider, ale ja wiem ze to dzięki trenerowi i mojej grupie motywacyjnej powoli wyszłam (albo uciekłam) z tego błędnego kola "od jutra się odchudzam". Powoli, mozolnie, dzień po dniu odzyskiwałam kontrolę nad tym, co wkładam do ust. 

Cenne wskazówki Ani pomagały zwalczyć źle nawyki, zmniejszyć porcje. Przy pomocy Ani i klubowiczów zapanowałam nad moja pietą achillesową - słodyczami. Dziś delektuję się nimi, a nie bezmyślnie pochłaniam. Co wieczór zasypiam spokojna bez samo-sabotujących myśli. Przestałam nienawidzić swoje ubrania, bo już złośliwie nie skurczają się co noc.

 Kolejnym dodatkowym plusem należenia do klubu jest wiedza, jaką zyskałam od Ani, innych klubowiczów i ta, która sama gdzieś odnalazłam. Gotuję nie tylko dla siebie, ale i męża oraz synka, więc to ja decyduje o tym, czym oni się żywią. Dowiedziałam się, jak komponować posiłki żeby były one wartościowe i sycące. Strata wagi przeszła jakby na drugi plan (choć nie powiem, że nie cieszy mnie kupowanie mniejszych ubrań). Najważniejsze dla mnie jest to, że to ja panuję nad jedzeniem, a nie ono nade mną. 

Dziś po raz pierwszy raz od 3.5 roku czuje się dobrze w swoim ciele. 

Odkąd odchudzam się z Klubem, zaczęłam zastanawiać się nie tylko nad tym, co jem, ale również nad moimi relacjami z jedzeniem. W Klubie nie muszę sama błądzić w świecie diet i porad, co jeść z czym i o której godzinie. Okazuje się,  że, jak zwykle, najprostsze rozwiązania, to te, właściwe (jak w matematyce) - jeść wszystko, ale z umiarem. Pijcie z głową, nie z zapitką, jak mawiał dowódca mojego kolegi, gdy chłopakom szykowała się zakrapiana impreza. I to działa! Jem słodycze i pizzę i makaron. Ale również i mnóstwo warzyw, owoców, zdrowego mięsa, ziół. Czuję się lekko, mam dużo energii na następny dzień, skóra lepiej wygląda. 

Przede mną jeszcze paręnaście kilo, ale wiem, że je zrzucę. 

Znajomi otwierają oczy ze zdziwienia gdy nie odmawiam kawałka ciasta i delikatnie pytają "A ty już się nie odchudzasz?". Na to ja, że cały czas! 

Wierzę, że w poranek moich następnych, 34 urodzin waga pokaże wymarzoną wagę z 6 z przodu, a mój problem jedzenia będzie już tylko koszmarkiem, który czasem wraca we śnie, jak wtedy, gdy śni nam się, że znów piszemy maturę..."

poniedziałek, 2 marca 2015

Małymi kroczkami do celu… to nie musi być nudne!

Umieć stawiać małe kroczki i doceniać każde najmniejsze  zwycięstwo… Ideał przy realizacji każdego długookresowego celu! Cecha, która pozwala nie stracić cierpliwości i nie rzucić wszystkiego w diabły jeszcze przed półmetkiem! Ponieważ tu zajmujemy się przede wszystkim odchudzaniem, od razu przejdę do konkretów…

wtorek, 24 lutego 2015

Żeby trwale schudnąć, trzeba nauczyć się jeść


Różyczki z łososia i twarożku,
SpokoBOX, Catering Dietetyczny
Osoby, które nigdy się nie zmagały z nadmiarowymi kilogramami uznają zapewne takie stwierdzenie za dużą przesadę czy za jakieś wygłupy. Przecież każdy umie jeść, tak jak każdy umie oddychać, inaczej nie przeżylibyśmy. Jednak wszyscy pozostali, ci „walczący o prezencję”, wiedzą, że… coś w tym jest!

W Klubie Równowagi tak naprawdę tym się właśnie zajmujemy – uczymy się jeść tak, aby najpierw odzyskać, a potem utrzymać dobrą sylwetkę i zdrowie. I nie chodzi tu o „naukę” korzystania z dietowych rozpisek, z rożnych diagramów i tabelek, tylko o to, aby w wyniku tej nauki właściwe produkty same wpadały nam w ręce, a pomysły na potrawy same wpadały do głowy – i to jeszcze o właściwych porach. 

czwartek, 19 lutego 2015

To tylko zachcianka, apetyt czy już głód? Można zwariować!

Kochani, dostałam mnóstwo osobistych wiadomości i próśb, żeby kontynuować tego bloga. Też sporo wpisów pod porzednim postem. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i zatem - kontynuujemy!!! :-)

Dzisiaj chcę wrócić do zjawiska, które bardzo nam przeszkadza w zachowaniu dietetycznej (choć nie tylko!) równowagi, a które nie ominęło chyba nikogo z nas, ludzi żyjących w tzw. cywilizowanym świecie. Chodzi o utratę rozeznania, czy naprawdę jesteśmy głodni. 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Ten blog w czymś Ci pomógł? Rozbawił? Zaciekawił? Oceń go, proszę :-)

Kochani, 13 lutego minął rok tego Bloga.

Dla mnie to przygoda i miejsce do dzielenia się przemyśleniami, pomysłami, przepisami a czasem i wątpliwościami :-)

Napiszcie proszę, co się Wam podobało, co niekoniecznie. Z czego skorzystaliście bardzo, a z czego
nieco mniej. No i najważniejsze - czy mam kontynuować kolejny rok???? blog tylko dla pisania nie ma sensu i bez Was on po prostu nie istnieje :-)

Będę wdzięczna za każdą opinię :-)

piątek, 13 lutego 2015

Nietuczące Walentynki

A oto kolejne pomysły na to, jak bez zagrożenia dla figury (a nawet z korzyścią dla niej!) uświetnić obchody Dnia Zakochanych. Do przepisów na lekkie słodkości, które zaprezentowałam ostatnio, dołączę jeszcze dwa, ale najpierw trochę pomysłów na inne prezenty dla osoby bliskiej sercu. Inspiracją do ułożenia tej nieco humorystycznej listy były takie damskie wirtualne pogaduszki, w których padały autentyczne, mniej lub bardziej realne, życzenia związane z Walentynkami, zarówno rozmówczyń, jak ich  „drugich połówek”. Oto wybrane:

wtorek, 10 lutego 2015

Odchudzanie dla Zakochanych!

Zbliżają się Walentynki. Kolejne słodkie święto, z którego okazji załamuje się niejeden program odchudzania czy zdrowego odżywiania. Pomijając nasz osobisty stosunek do tej, bądź co bądź, przeszczepionej z innego obszaru tradycji, stajemy się w okolicach 14 lutego wystawieni na wzmożony atak ze strony sklepów (dziesiątki walentynkowo opakowanych słodyczy), pubów i kawiarni (specjalne walentynkowe wieczory z dużą ilością słodkości, nie tylko płynących z serca), a także reklamowanych we wszystkich mediach „rozkoszy podniebienia”. 

niedziela, 8 lutego 2015

Triki dietetyczne - co i jak?

Chociaż od dawna gorąco namawiam do zmiany nawyków żywieniowych na zdrowsze (na tym w głównej mierze polega Metoda Równowagi), nie będę nikogo przekonywać, że jest to łatwe i bezproblemowe. Mówimy przecież o nawykach, czyli o czymś, co towarzyszy nam „od zawsze” i stało się naszą drugą naturą. Zmiana w tym obszarze ma wiele skomplikowanych aspektów, dla każdego z nas mających  inny ciężar gatunkowy, różnie dających się nam we znaki. 

wtorek, 3 lutego 2015

Ile to jest porcja w odchudzaniu? Garść czy garstka, kubek, czy mały kubek, a może filiżanka?

Ten temat ostatnio pojawiał się w naszych klubowych rozmowach, poświęcę mu więc trochę uwagi. 

W Metodzie Równowagi nie liczymy kalorii, a porcje są tak określane, aby łatwo je odmierzyć w warunkach domowych – bez wagi i suwmiarki. Dlatego często są opisane jako szklanka, filiżanka (duża lub mała), kromka (duża lub mała), gruby lub cienki plaster czy wreszcie garść lub garstka. No i tu dla wielu osób zaczynają się schody: ile

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Jak skuteczne jest odchudzanie przez Internet???

Jest. I to jak skuteczne! Znany Ci z tego bloga Tomek z Darłowa właśnie zaliczył czterdziestkę! Tak, dobrze widzisz: schudł już 40 kilogramów dzięki uczestnictwu w internetowej Grupie Motywacyjnej Klubu Równowagi. Można? Można!Zapewniam, że to niejedyny, choć naprawdę najbardziej spektakularny sukces naszych internetowych klubowiczów w gubieniu nadwagi.

sobota, 24 stycznia 2015

Jak czuć się sytym podczas odchudzania???

Dzisiaj coś bardzo praktycznego – podpowiem Ci, jak zapewnić sobie uczucie sytości na jak najdłuższy czas. To bardzo ważne, kiedy się odchudzamy, a poradzić sobie można, jak zwykle, sprytem.

Przyznasz, że uczucie głodu, które dopada nas często wtedy, gdy zmieniamy sposób odżywiana (i niekoniecznie musi to być dieta odchudzająca) jest wyjątkowo deprymujące i potrafi spowodować pełen poczucia winy (i złości) powrót do dawnych nawyków. I nie zawsze jest to związane z ograniczeniem ilości spożytych kalorii – możesz być pełna kalorii i… wściekle głodna. To siedzi w głowie i jest takim emocjonalnym protestem organizmu.  Ten protest możemy uciszyć zarówno odpowiednim myśleniem (tu się kłaniają techniki motywacyjne, wizualizacje i inne sposoby) albo na poziomie fizycznym – odpowiednio sprytnie skomponowanymi posiłkami.

środa, 21 stycznia 2015

Jakie korzyści daje catering dietetyczny?


Dziś chcę jeszcze trochę troski poświęcić osobom wiecznie zabieganym, zajętym, zapracowanym, marzącym o tym, by doba miała 36 godzin… słowem: zakręconym w codziennym życiu. Sama jestem taką osobą, więc wiem, o czym mowa. Znam też wielu takich ludzi, w dzisiejszych czasach to chyba norma. I nie dotyczy już tylko superaktywnych biznesmenów czy celebrytów – codzienne życie od bardzo wielu z nas wymaga maksymalnego zaangażowania. Co na tym cierpi – najczęściej sposób odżywiania, bo tu możemy ukraść trochę czasu. Jemy w pośpiechu, poza domem, często cokolwiek (czytaj: byle co). Na skutki nie trzeba z reguły długo czekać – choroby, nerwice, nadwaga, brak niektórych cennych składników w organizmie i całkowicie ogłupiały metabolizm. 

sobota, 17 stycznia 2015

Magiczna ilość alkoholu, 9,3 jednostek, która zmienia całkowicie odchudzanie

Źródło: Internet
9,3 jednostek alkoholu. Pomaga schudnąć, czy przeszkadza? O co chodzi? Zaraz wytłumaczę.

Nie wiem, czy mocno daje się to odczuć, ale właśnie mamy karnawał! Czas balów, przyjęć, tańców, raj dla sybarytów. Szampan i inne wyskokowe trunki są nieodłącznymi atrybutami takich zabaw. Wszystko super, karnawał po to jest, aby się bawić, ale dobrze jest też czasami zaznajomić się z ciekawymi nowinkami na temat owych wyskokowych napojów. Najlepiej z ciekawostkami potwierdzonymi naukowo. 

czwartek, 15 stycznia 2015

Czerwona sukienka z wizualizacji stała się rzeczywistością…

Mariola ponad rok temu zaczęła przygodę z Klubem. Dopiero po kilku ładnych tygodniach powiedziała o czym naprawdę marzy, co jest  Jej motywacyjną wizualizacją. Nie będę się rozpisywać. To jest zdjęcie Marioli przed i po.

A to, co mi dziś napisała w mailu:

Doskonale niedoskonali - moja recenzja bestsellera o odchudzaniu i stawaniu się superczłowiekiem

„Niezwykły poradnik jak szybko zrzucić wagę, stać się kochankiem i superczłowiekiem” to podtytuł książki „4-godzinne ciało”. Pożyczyła mi ją ostatnio koleżanka, zdziwiona, że jej wcześniej nie czytałam. Po tym podtytule też zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że taki bestseller przeszedł mi koło nosa. Zobaczmy.

Książka to małą cegła, ok 600 stron, ale zapowiada, że przedstawia „minimalistyczne metody, dzięki którym możesz w krótkim czasie dokonać transformacji ciała.” Brzmi zachęcająco. Na wstępnie autor opisuje, jak dokonywał małych zmian w swoim menu i planie dnia, skrupulatnie mierzył wyniki, miał nawet implant z glukometrem (co zapewniało mu pomiar poziomu insuliny co 5 minut przez całą dobę) i jak w ławy sposób pozbył się resztek tkanki tłuszczowej, zafundował sobie kaloryfer na brzuchu (dla niewtajemniczonych – sześciopak mięśni :-), dawał swojej partnerce 15 minutowe orgazmy i spał tylko 2h na dobę. Łał.  Ja też tak chcę! Co prawda orgazmy i sen nie są przedmiotem moich głównych zainteresowań, ale tkanka tłuszczowa jak najbardziej. Choć i w zakresie tych pierwszych oczy otworzyły mi się z zainteresowania ;-)

środa, 14 stycznia 2015

Tajemniczy element, czyli dzięki czemu Joanna schudła 15 kilogramów

Odchudzanie zazwyczaj traktujemy jak kolejne wyzwanie. Co zrobić, żeby zmierzyć się z wyzwaniem? Większość z nas ma na to receptę. Oczywiście posłużę się sporym uproszczeniem, ale zazwyczaj wygląda to tak: ustalamy sami z sobą plan działania – z reguły przy odchudzaniu jest to czasowe poddanie się jakiemuś reżimowi: restrykcjom w ilości i rodzaju pożywienia, regularnym treningom czy przyjmowaniu określonych preparatów – i realizujemy ów plan. Jeśli plan zrealizujesz – osiągniesz cel. Nie zrealizujesz – z celu nici. Jasno, prosto, konkretnie. I nie ma tu miejsca na żadne tajemnicze elementy czy metafizykę. Tak by się zdawało…

piątek, 9 stycznia 2015

Catering pudełkowy, po którym nie musisz się obawiać jo-jo

Permanentny brak czasu to jeden z największych wrogów mądrego odchudzania. Fakt –  tempo życia i zadania, jakie na co dzień stoją przed większością z nas, bardzo często przekraczają możliwości normalnego człowieka. A co dopiero człowieka, który chce wprowadzić jakąś zmianę w swoim życiu!  Nasze dobre odżywianie składamy na ołtarzu ważniejszych problemów. A jeśli już znajdziemy w tym nawale jakąś chwilę dla siebie, chcemy ją intensywnie wykorzystać na coś, co sprawi nam prawdziwą przyjemność, odpręży i wyciszy, da natychmiastową nagrodę i ukojenie. Coś sprawdzonego. A nie na pracę nad sobą, zastanawianie się, transformacje – przecież i tak nie będzie czasu, żeby to kontynuować! A jeśli nadmiarowe kilogramy już krzyczą – takie zajęte osoby najchętniej sięgają po jakiś suplement – jest ich tyle, na pewno któryś zadziała, a przecież wystarczy go tylko łykać. Kilogramów nie ubywa, ale sumienie zostało chwilowo uciszone. I nie piszę tego z pozycji mądrej ciotki, ale jak najbardziej z „własnej autopsji”.

niedziela, 4 stycznia 2015

Noworoczne postanowienia – jak je wreszcie zrealizować?

Nowy Rok, to  i noworoczne postanowienia. Po raz kolejny dajemy się uwieść magii zaczynania z czystym kontem: co przeszło, już się nie liczy, teraz zacznę całkiem nowe życie. Udane i szczęśliwe. Tym razem musi się udać! I choć ten rytuał powtarzamy niemal co roku, i choć co roku najdalej gdzieś w końcu stycznia większość noworocznych postanowień odchodzi w niebyt – po raz kolejny próbujemy. Tworzymy listę naszych marzeń i w duchu przywołujemy dobre bóstwa, żeby machnęły swoimi czarodziejskimi różdżkami. 

Sęk w tym, że to nie różdżki i czary są tu potrzebne.