wtorek, 30 grudnia 2014

Pierwsze Święta w Równowadze


Tomek ma za sobą pierwsze Święta w Równowadze. Święta, podczas których schudł!!! Za chwilę przeczytasz, jak mu minęły i jak się do nich przygotowywał. Cztery grudniowe tygodnie to u Tomasza w sumie spadek wagi o kolejne 5,5 kg, czyli razem 39,5 kg od wstąpienia do Klubu. Do zaplanowanych – 51 kg już dużo bliżej niż dalej. I choć przed Świętami dopadła Tomka choroba, czyli przymusowe unieruchomienie
i ogólny spadek formy, poradził sobie z sytuacją. Tomkowe przygotowanie do Świąt miało dwa istotne elementy: zaplanował, co będzie jadł i jak wykorzysta te dni na uprawianie sportu. To jedna warstwa. Ale przede wszystkim Tomek dokonał pewnej refleksji, która pozwoliła mu  jeszcze raz jasno ustalić priorytety. Odnoszę wrażenie, że u Tomka to już takie automatyczne, samo się włącza. To się nazywa motywacja!

„Przed Świętami to były dla mnie trzy różne tygodnie – jeden uważam za niezbyt udany: z powodu choroby i ze sportem było krucho, i z jedzeniem popłynąłem. Na szczęście nie aż tak, żeby przytyć. Gdyby jednak nawet tak się stało, nie byłoby tragedii. Mam swój cel, nie zawsze da się go realizować w tym samym tempie, raz jest lepiej, raz gorzej. Ważne jednak, że ten cel jest i o nim nie zapominam. Nie mam zamiaru się poddawać, nawet jak czasami nie wszystko łatwo się udaje.

W następnym tygodniu wróciłem do normalnej równowagi: jedzenie, sport – według planu. Efekt: kolejne 2,5 kilograma w dół. W następnym, przedświątecznym tygodniu było to tylko pół kilograma w dół, bo wokół mnie było mnóstwo świątecznych pierogów do próbowania. Ale nie jest źle, do ostatecznego celu jeszcze trochę zostało, ale mam na to czas, jest ok!

Mam dużo wsparcia i zachęty od wielu osób, szczególnie z klubu, ale są też zazdrośnicy, którzy podśmiewają się ze mnie i z mojego zapału. Ale nie złoszczę się już na nich, myślę: ja kilka miesięcy temu miałem tak samo jak większość z nich: siedzenie na kanapie przed telewizorem, objadanie się słodyczami i chipsami i wymyślanie powodów, dlaczego się z tej kanapy nie podnieść i nie wziąć za siebie. Takie zazdrosne wyśmiewanie tych, co zmienili zwyczaje i chudną, samo się wtedy cisnęło do głowy. Teraz już wiem, jak sobie z tym poradzić i to jest dla mnie ważne. Nie zawsze było łatwo, ale moja radość i duma teraz są nagrodą.

Planuję intensywne Święta, bo chcę schudnąć, a nie przytyć, jak zazwyczaj. Mam dokładny plan, jak to zrobić. Moim patentem na przetrwanie Świąt w Równowadze będą mandarynki i sałatka z krabów, no i ruch na świeżym powietrzu. Oczywiście nie tylko, są w końcu Święta, ale inne rzeczy mogą być symbolicznie, a sport i lekkie jedzenie na pierwszym miejscu.”

Mandarynki i sałatka z krabów jako podstawa świątecznego menu były świetnym pomysłem: te owoce kojarzą się ze Świętami jako niegdyś trochę egzotyczna łakoć, a kraby dla wielu osób też są nieco odświętne. A że przy tym to wspaniałe, lekkie Zdrowe Białko, to super. Z tego co wiem, Tomkowi udało się  zrealizować swój plan w 100%, zresztą oceń sama.

„Święta minęły rewelacyjnie – nie było obżerania się ani lenistwa. Pierwszy raz w życiu miałem święta na sportowo: pierwszego dnia wyszedłem na kijki i nie było, że pada śnieg!  Pogoda nie jest już dla mnie żadną wymówką. Stwierdziłem, że nie warto siedzieć cały czas przy stole i się objadać, lepiej wyjść z domu i trochę się poruszać. Uznałem, że goście się na pewno nie obrażą, gdy im powiem, dokąd wychodzę. W Święta schudłem 1 kilogram, ale najważniejsze jest dobre samopoczucie, że to Boże Narodzenie spędziłem tak nietypowo. Trochę żałuję, że do końca roku nie uda mi się dojść do wagi dwucyfrowej, ale za bardzo się tym nie przejmuję. Ważne, że idę w dobrym kierunku.”

W prezencie pod choinkę Tomek dostał wymarzony karnet do siłowni i już pierwszego dnia po Świętach zrobił z niego użytek:

„…wszystko boli, ale warto było wylać ten pot na siłowni!”

Widać, Tomku, Twoi bliscy dokładnie wiedzą, o czym marzysz i co Ci sprawi radość. Nawet więc, jeśli i oni trochę sobie z Ciebie żartują, jest to zapewne życzliwe podśmiewanie się. Sądzę też, że przynajmniej niektóre osoby są z Ciebie naprawdę dumne. Ja też!

A jak Tobie minęły Święta? W Równowadze, czy nieco… chwiejnie? Jakkolwiek było, nie martw się, każdy dzień jest dobry, by żyć zdrowo i w zgodzie z sobą. Zauważ, że Tomek, nawet mając tygodnie, gdzie, jak sam określa „popłynął z jedzeniem”, w dłuższym czasie wygrywa. Bo wygrywa ten, kto umie poradzić sobie z wpadkami, a nie ten, kto wpadek nie ma. Nawiasem mówiąc, nie ma osób bez wpadek. A myślałaś, że tylko Ty miewasz wpadki, prawda?

Zatem życzę Ci Nowego Roku, w którym ilość wpadek i ilość poradzenia sobie z wpadkami będzie taka sama. Nic więcej do sukcesu nie jest potrzebne !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz