poniedziałek, 8 grudnia 2014

Iwona była puszystą dietetyczką

"Odchudzanie to stan umysłu."
 
Tak twierdzi Iwona. A jest to odkrycie, którego dokonała w Klubie Równowagi.

W myśl porzekadła, że szewc chodzi bez butów, Iwona przez lata była puszystą dietetyczką. To trochę tak jak pulmonolog, który pali papierosy…? :-) Ale w poprzednim zdaniu najważniejsze jest słowo BYŁA. Bo to już przeszłość. Iwona zrzuciła już 13 kilogramów, w planach ma kolejne minimum 10 i granitowo wierzy, że jej się to uda.

Co mówi o swoim dzisiejszym życiu?
"Zawsze chciałam uprawiać sporty, ale nadwaga mi nie pozwalała – teraz mogę!.
Czuję się jak atrakcyjna, spełniona kobieta, pełna energii i chęci do działania.
Czuję, że wreszcie żyję."


Zobacz film z Iwoną
 
Iwona ma mnóstwo zawodowej wiedzy na temat zdrowego i racjonalnego odżywiania, ale za odchudzanie siebie zabierała się wiele razy. Motywacji zawsze starczało na jeden, dwa tygodnie.
 
"Co schudłam to przytyłam. Byłam grubym dietetykiem, który odchudzał innych, a siebie nie potrafił odchudzić."  
W nieudanych próbach chudnięcia swoją (niebagatelną) rolę odegrało środowisko znajomych. Ciągle słyszałam koleżanki: „Daj sobie spokój, my, w NASZYM wieku już nigdy nie będziemy szczupłymi laskami”, „masz męża dzieci, nie musisz się podobać, po co ci to?”, „och, naprawdę, nie martw się ubraniami, teraz są takie sklepy, że NAWET TY znajdziesz tam coś dla siebie”.
 
A dziś? Iwona przyznaje, że ma jeszcze trochę nadwagi, ale wie, że w Klubie zeszczupleje na pewno. A w kwestii podobania się? "Moja córka dziś się mną chwali, mówi: to jest MOJA MAMA, takim specjalnym tonem pełnym dumy. A ja jestem szczęśliwa. I kupuję ubrania w sklepach DLA WSZYSTKICH, mogę wybierać." 
Początek wymagał decyzji. I pokonania słabości.
 
"Wstydziłam się przyjść do Klubu – nigdy nie byłam wylewna i nie miałam ochoty dzielić się z innymi moimi skrytymi słabościami. Jednak zdecydowałam się. Wstyd czułam jeszcze przed drzwiami przed pierwszą wizytą, ale ZA drzwiami czekali na mnie ludzie tacy sami jak ja, z takimi samymi problemami, życzliwi i serdeczni, którzy przyjęli mnie z radością i wstyd zniknął. W  klubie zaczęłam się otwierać, poczułam, że to miejsce dla mnie bezpieczne, że jest to miejsce, z którego mam moc i siłę. No i w Klubie zawiera się naprawdę ciekawe znajomości!"
 
"Ludzie na spotkaniach dają mi wiarę, że się uda i że warto. A gdy motywacja i chęć do działania spadają, to akurat szczęśliwie wypada kolejne cotygodniowe spotkanie Grupy.
W Klubie dotarło do mnie, że odchudzanie to nie tylko zdrowe rozsądne jedzenie, odchudzanie to stan umysłu."
 
"Dzięki Grupie poprzestawiałam sobie w głowie, a spotkania z trenerem sprawiły, że zaczęłam inaczej o wszystkim myśleć, inaczej postrzegać siebie. Z innej perspektywy  zobaczyłam też świat jedzenia."
 
"Tak, wiem, że jest podręcznik Metody, sama go używam. Jestem jednak przekonana, że gdybym Metodę Równowagi poznała tylko z podręcznika, mogłabym postawić w swojej bibliotece kolejną książkę o odchudzaniu, a w moim życiu nic by się nie zmieniło." 
Widać po Iwonie, że lubi siebie. To niezwykła, magnetyczna siła, która przyciąga ludzi. I to z niej właśnie płynie niesłychany urok, który Iwona wokół siebie roztacza. Ja, patrząc na nią, widzę piękną kobietę, która emanuje pogodą ducha i pełną spokoju pewnością siebie. Klasa! Widzę kobietę  z klasą. I tę klasę Iwona miała w sobie zawsze, tylko przez pewien czas ukrywała ją za niepewnością, niechcianymi kilogramami, rezygnacją.
 
"Uwierzyłam, że mogę być atrakcyjną kobietą, która nie chowa się przed mężczyznami, ale patrzy im prosto w oczy. I to z uśmiechem." 
Praca Iwony jest związana także z cateringiem. Ups! Czy to bezpieczne dla odchudzającej się osoby?
 
"Metoda  Równowagi nauczyła mnie wybierać i decydować, co chcę zjeść, nauczyła mnie próbować, a nie zjadać. I  zauważać, że coś, na co przez chwilę mam ochotę,  może mi się po prostu nie opłacać. " 
Iwona ma plan wrócić do sylwetki z młodości, sprzed ślubu. Już nie mówi: „może się uda… a może nie…”.
 
"Dziś już nie mam żadnych wymówek. Wiem, że mi się uda!  I ty też nie czekaj, nie tłumacz się, zobaczysz, że życie nabierze innego sensu." 
Tak się kończy krótka wypowiedź Iwony na filmiku. A ja już nie mam nic więcej do dodania. :-)

2 komentarze:

  1. Pani Iwono, naprawdę klasa i super! A ten żakiecik - prześliczny! ;-))))))))))
    Zazdrosna :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jakie bliskie mi jest to "ściąganie w dół" przez znajomych i dalszą rodzinę. Normalnie wstyd się przyznać, że człowiek chce schudnąć, bo zakraczą i ogłoszą, że jakaś szurnięta jestem. Mam bajkowe wymagania! I jestem pełna pychy - bo niby po co chcę się wylaszczać i wyglądać lepiej niż wszyscy?!. Ja się muszę się odchudzać tajnie, w ścisłej tajemnicy!

    OdpowiedzUsuń