wtorek, 25 listopada 2014

Tomek na Drodze do Równowagi – tydzień 25. i 26.

Dwa ostatnie tygodnie Tomek spędził trochę nietypowo – jeden zwariowany, cały w rozjazdach, a drugi „w skowronkach”.

I SCHUDŁ SUMIE 34,5 kg!!!

Pomimo wyjazdów –„jak nie egzamin, to wycieczka do Gdyni” – udało się Tomkowi utrzymać jadłospis w Równowadze. „Co prawda na wycieczce, jedząc z wszystkimi, musiałem zjeść ziemniaki i smażone potrawy, a tego nie jadam już od 6 miesięcy, ale myślę, że wszystko utrzymało się w granicach małych grzeszków, dopuszczalnych przecież w Metodzie Równowagi. Pomimo wyjazdów znalazł się też czas na sport, bo już nie wyobrażam sobie tygodnia bez sportu, nie u mnie takie rzeczy! Sport to teraz podstawa. Schudłem 0,4 kg, ale to dobrze, ważne, że chudnę teraz powoli, z umiarem, bo za szybko to przecież niezdrowo.”

Kolejny tydzień przyniósł kolejne półtora kilograma w dół, i to pomimo obaw Tomka: „…myślałem, że trochę jednak przytyłem po tej wycieczce, a tu niespodzianka – półtora kilogram w dół. W sumie schudłem już 34,5 kg i do osiągnięcia celu zostało mi jeszcze 15,5 kg. Ale mam na to czas, wiem, że z Klubem Równowagi to osiągnę i nie będzie to trudne. Nie poddam się, bo mam wspaniałych motywatorów :-) .”

Przeczytaj, jak Tomek opisuje swoje nowe nawyki.


 „Z zawodu jestem kucharzem, ale nigdy sobie sam nie gotowałem. Od kiedy wstąpiłem do Klubu, to się zmieniło, bo teraz gotuję sobie sam. Rodzina bardzo się dziwi i podśmiewa, że dogadzam sobie teraz bardziej, niż kiedyś oni najlepszymi daniami. Moje ulubione potrawy to mielone z serem – mógłbym je jeść na okrągło – ale też spaghetti z cukinią, kociołek warzywny, a ostatnio wcinam dużo ogórków kiszonych. Na śniadanie przeważnie muesli z jogurtem, czasem kanapki. Jem teraz sporo kaszy i ryżu. A wszystko zgodnie z zasadami Metody Równowagi. Kiedyś jadłem prawie tylko potrawy smażone i tłuste, ale teraz jem albo gotowane na parze, albo pieczone na papierze. Wcześniej nigdy nie byłem fanatykiem sportu, w szkole cały czas załatwiałem sobie zwolnienia z wf, a teraz to się zmieniło. Moje ulubione ćwiczenia to bieganie, nordic walking, a przede wszystkim ćwiczenia z trenerem w internecie, chociaż czasem są one wyczerpujące. Ale dla chcącego nic trudnego. Ćwiczę dużo, bo czasami nawet do 14 godzin tygodniowo :-)


Tomek jak zawsze twierdzi, że ten jego sukces i ten „dar od losu” tak naprawdę zawdzięcza Klubowi i Grupie Motywacyjnej: „Jak się ma taki wspaniały doping i wsparcie, taką wspaniałą motywatorkę i Grupę, to nie warto się poddawać. DZIĘKUJĘ ZA TO, ŻE MNIE DOPINGUJECIE I MOTYWUJECIE DO DZIAŁANIA :-).” 


Tak, to ważne, ale bez swojego zdeterminowania, zorientowania na cel, bez konsekwencji i, co tu dużo mówić, solidnej pracy, Tomek nic by nie zmienił w swoim życiu. To ON SAM wstał z kanapy. Nie był jak ten pulchny chłopak, który siedząc przed komputerem, narzekał: „To nie fair! Przeczytałem już wszystkie blogi o odchudzaniu, a moja waga ani drgnęła!”. To oczywiście dowcip, ale wiele mówi o naszych płonnych marzeniach i czekaniu na cud. Ale okazuje się, że cudów możemy dokonywać, jeśli się za to weźmiemy, nie inaczej :-). Jest takie stwierdzenie, że miarą tego, czy podjąłeś decyzję, jest działanie. Samo teoretyczne podjęcie decyzji i dalsze siedzenie na kanapie oznacza tak naprawdę, że decyzja dalej nie została podjęta. 


A żeby nie było za bardzo cukierkowo, to z relacji Tomka wynika, że jemu czasami też się nie chce, po prostu nie chce się zrobić czegoś dobrego dla siebie. Jak każdemu z nas. I co wtedy? 


„Jak mi się czegoś nie chce zrobić, to sobie mówię: nie mogę się poddać, bo walczę o lepsze życie.” Tomka motywacją nie jest kolejny kilogram czy samo odchudzanie, ale właśnie „lepsze życie”.

 
I co, fajnie jest żyć w Równowadze?

1 komentarz: