niedziela, 23 listopada 2014

PRZEMIANA WIESI: -21 kg. ZNOWU nie dotrzymałam danej sobie samej obietnicy? Nie tym razem!

Kiepski wygląd, zadyszka, niewygoda, a w głowie: „… i ZNOWU nie dotrzymałam danej sobie samej obietnicy, żeby nie objadać się po kolacji”, „ZNOWU muszę zaczynać od kolejnego poniedziałku, bo w tym tygodniu już w środę rano dieta stała się nie do wytrzymania”, „ ZNOWU zmarnował się miesięczny karnet na fitness” , „ZNOWU byłam najgrubszą laską na spotkaniu firmowym” … Znacie to? Ja znam! 

Dlatego z naprawdę wielkim wzruszeniem i zrozumieniem śledzę Wasze przemiany. 

Dzisiaj o przemianie Wiesi. -21 kg.
Najszczersze gratulacje, Wiesiu, jak również podziękowania za  to, ze dzielisz się swoim osiągnięciem i wizerunkiem na forum. Pomoże to na pewno wielu naszym czytelnikom i Klubowiczom. A poza tym, jak mówią, nie wyjdzie to poza Internet ;-)

Początki bywają niełatwe, ale jak się postanowiło…żeby nie być gołosłowną, zacytuję:  „…Żeby zrozumieć ten sposób za zmianę odżywiania, książki z Klubu Równowagi przeczytałam chyba 10 razy.”  „…metoda mi się bardzo spodobała, byłam zadowolona, że wszystko można jeść,  ale na samym początku odrzuciłam słodycze, bo wiedziałam, że jak będę je jadła, to popłynę  i nici z mojej zmiany, wrócę do starych nawyków.”

A teraz o aktywności fizycznej.

„…Moja waga startowa to 120 kg, a nie ćwiczyłam ze 20 lat. Pierwszy trening w klubie fitness to kompletna katastrofa! Nogę podniosłam nawet nie na pół metra, najwyżej na jakieś 30 cm, byłam tak zmęczona, że nie mogłam się skupić na tym, co mówi do mnie trenerka…” A jednak Wiesia nie zrezygnowała i chodziła ćwiczyć regularnie, jadła w Równowadze, powoli traciła wagę… Kryzys nastąpił w okolicy świąt, kiedy waga …wzrosła o ponad kilogram. „Coś we mnie wtedy pękło! Powiedziałam sobie: tak dalej nie musi być! Wzięłam się w garść.” I na fali euforii zwiększyła liczbę treningów z 3 razy w tygodniu na codziennie. Efekt? „Przeciążyłam sobie kręgosłup! Na szczęście mam sąsiadkę masażystkę, doprowadziła mój kręgosłup do normy, ale ćwiczeniowe szaleństwa sobie odpuściłam. Wróciłam na pilates i stopniowo na inne ćwiczenia, ale rozsądniej.” 

Była mowa o zadowoleniu z siebie. W Metodzie zachęcamy do robienia codziennych podsumowań. Co powiecie na takie: „Dzisiaj środa, było rewelacyjnie, piłam dużo wody, sprawdziła się metoda odznaczenie kresek, ile wypiłam, to działa naprawdę. Do tego ćwiczenia na fitnessie, ułożone specjalnie dla mnie – wyszłam z pozytywna energią, było super. Zjadłam moją ulubioną kolację, zrobiłam sobie omlet z trzech białek bez tłuszczu z cukinią szczypiorkiem i kurkumą do tego 1 kromka chleba, nie więcej, zresztą zjadłam pół kromki i wystarczyło mi. Zauważyłam, iż można żyć bez chleba, kiedyś bym zjadła co najmniej 3 kromki albo i więcej. A teraz z ledwością zjadam dwie kromki dziennie i mam dość. Owszem, bardzo lubię chleb, ale nie jem go w nadmiarze, z czego jestem dumna.” 

Albo: „Co zauważyłam, to że zniknęły mi obrzęki z nóg. Jak waga spada, to moje nogi mniej puchną, prawie też już nie odczuwam bólu stawów .Mój organizm działa bez zarzutu i dopomina się o jedzenie co 3 godziny. Dziś na obiad…” I tak dalej, każdy odkrywa swoje ulubione przepisy wg Metody Równowagi i cieszy się nimi chyba bardziej niż kiedyś talerzem pączków z różą albo MEGApizzą.

A teraz trochę o motywacji: „… od kiedy jestem w Klubie, mój mąż mnie bardzo motywuje, w ogóle wsparcie rodziny ma dla mnie ogromne znaczenie. W rodzinie siła, tak jak w  Grupie Motywacyjnej. A na początku sobie mówiłam: co mi niby grupa da? Ot tam, pogadamy sobie i tyle! Ale jednak to ma ogromne znaczenie, wsparcie bardzo dużo daje! Wymieniamy się nie tylko przepisami, jak zdrowo jeść, ale też motywujemy się nawzajem, a to dużo znaczy. Ogromna zmiana we mnie nastąpiła, gdy przeczytałam pewną myśl i podzieliłam się nią z Grupą: ‘Przyczyna Mojej otyłości lub nadwagi nie leży w ciele  lecz w umyśle’. Mój umysł nastawiłam więc na pozytywne myślenie, to jest bardzo ważne. Zawsze rano staję przed lustrem i widzę same dobre cechy, pozytywne zmiany, i myślę osobie  tylko dobrze. Nie obywa się bez błędów, ale każdy dzień staram się analizować, aby tych błędów nie powtarzać”. 

No proszę, a niedawno usłyszałam taki dowcip, że najlepszy sposób na schudnięcie to jeść wszystko przed lustrem. Nago. Ale na szczęście to naprawdę od nas zależy, co widzisz w lustrze i co przed tym lustrem robisz – jesz czy np. ćwiczysz albo mówisz sobie: może dziś nie wszystko poszło dobrze, ale jutro jest kolejny dzień w Równowadze i ZNOWU będę mogła realizować moje własne plany. 

Kiedy po przetestowaniu na sobie Metody Równowagi postanowiłam dzielić się nią z innymi i założyłam Klub Równowagi, do głowy mi nie przyszło, ile wspaniałych osobistych historii przyjdzie mi wysłuchać, przeżyć wspólnie, wzruszyć się, niejednokrotnie zadziwić. Te historie to autentyk, żaden scenarzysta by tego nie wymyślił, i dlatego są najwspanialszą motywacją dla mnie samej.

Dziękuję, Wiesiu i gratuluję przemiany. Bo obie wiemy, że -21 kg to tylko efekt uboczny prawdziwej przemiany wewnątrz :-)

3 komentarze:

  1. Zwracanie uwagi na to co się zjada i rozpoczęcie aktywnego trybu życia rzeczywiście pomaga nie tylko naszemu ciału, ale też zmienia wiele w umyśle, pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super metamorfoza. 21 kg to baaardzo dużo

    OdpowiedzUsuń
  3. Super;-) Brawo i oby tak dalej ;-)

    OdpowiedzUsuń