sobota, 25 października 2014

Tomek na Drodze do RÓWNOWAGI – tydzień 21. i 22.

W odchudzaniu, jak w życiu. Raz pędzimy jak komety, raz trwamy przycupnięci, bez żadnych fajerwerków. Ważne, żeby wtedy zbierać siły i cieszyć się spokojem, a nie popadać w zwątpienie. Tomek w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie zgubił kolejnych kilogramów, ale też nie „odzyskał” utraconych. A zwątpienie, jak zaraz sama przeczytasz, raczej mu nie grozi.


"Przez te dwa tygodnie wydarzyło się u mnie bardzo dużo. Waga co prawda stanęła, nie ruszyła się ani w górę, ani w dół. To prawda, nie uprawiałem też za dużo sportu. Ale nie poddaję się, bo byłoby to bardzo głupie, mając na koncie takie osiągnięcia. Minus 28 kilogramów to nie jest sytuacja, kiedy można się poddać i popadać w zwątpienia. Mam taki fajny doping od wszystkich, że nie mogę zawieść ani samego siebie, ani moich sympatyków. Teraz już wiem, że nie warto zawracać z dobrej drogi, poddawać się nawet wtedy, gdy niby nic się nie dzieje. Trzeba być tylko cierpliwym. Dzięki Klubowi Równowagi wiem, że w odchudzaniu bywają takie tygodnie, gdy waga nie spada, a nawet może trochę skoczyć. To jest norma. Najważniejsze, żeby wtedy pamiętać, po co jestem na tej drodze. A jestem przede wszystkim dla siebie, dla mojego zdrowia. Jest skutek, bo w końcu cukier przestał mi skakać, jest w normie, czasami nawet trochę za niski, ale pod kontrolą. I teraz też robię to trochę dla innych, którzy dzięki mnie mogą uwierzyć, że da się schudnąć bez diety, bez wyrzeczeń. Ja co prawda z własnej woli wyeliminowałem ze swojego jadłospisu słodycze i zastąpiłem je zdrowymi przekąskami. Ale nie żałuję! Teraz, po jakimś czasie, te zdrowe przekąski bardziej mi smakują i cieszą mnie, tak jak kiedyś czekoladki. 

A co do motywacji, to przyznam się, że jeszcze w życiu nie dostałem tylu oklasków co w Ustce, na spotkaniu Klubu Równowagi. Aż miałem łzy w oczach . Dziękuje wszystkim tym, którzy mnie wspierają, i na żywo, i przez Internet. I mam też nadzieję, że te 15 osób, które w Ustce wstąpiły do Klubu, to trochę dzięki mnie. Będę Was motywować."

Chyba już nic nie trzeba dodawać. Wszystko jasne, prawda? :-)

1 komentarz:

  1. Motywacja to podstawa w odchudzaniu. Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń