sobota, 13 września 2014

UWAGA! Nadmiar ćwiczeń NIE sprzyja odchudzaniu!


Jak to jest z ćwiczeniami i odchudzaniem? No jak to, zdziwisz się, wiadomo: trzeba ćwiczyć na maksa, nie lenić się, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! Przecież wszyscy to wiedzą, a jak jeszcze nie wiedzą, wystarczy że obejrzą jakieś pierwsze lepsze doniesienia z życia celebrytów. Kto jest teraz na topie? Trenerki fitness i blogerki modowe. Chyba w tej kolejności… A więc: ĆWICZYĆ! No tak, ale ile i jak?


Zgadzam się, że ruch jest bardzo ważny, i dla zdrowia w ogóle, i dla dobrej figury w szczególności. Sama temu hołduję i stosuję na co dzień w praktyce. Ale ponieważ na tym blogu mówimy przede wszystkim o Równowadze, czuję się zobowiązana do kilku uwag. I nie chodzi mi o to, że jakakolwiek przesada w życiu jest szkodliwa. Ani o to, że uzależnianie się od jakichś kompulsywnych czynności lub zachowań (no niestety, czasami też od ćwiczeń, biegów itp.) eliminuje nas z innych ról, jakie powinniśmy czy możemy spełniać. Popatrzmy dziś tylko na to, jak ćwiczenia wpływają na osiągnięcie i zachowanie szczupłej sylwetki.

A teraz pomyśl uważnie i sama sobie, po cichutku, odpowiedz szczerze: czy nie jest tak, że kiedy ćwiczysz, także więcej jesz? To normalne, potrzeba organizmu. Ale organizm do ilości się przyzwyczaja, domaga się ich nawet bez ćwiczeń. A jak poćwiczysz solidniej, to rozgrzeszasz się z odpuszczenia w zakresie zdrowych nawyków? Wiesz przecież, że potem to idzie jak burza: tu batonik, tam ciasteczko czy inny szybki węglowodanik i… głód, bo coś ta uwolniona już insulina chciałaby przerobić. A już jak poćwiczysz tak naprawdę solidnie, to czy nie bywa tak, że jesteś tak zmęczona, że nie bardzo pamiętasz, jaki dziś dzień tygodnia, a co dopiero o jakimś tam zrównoważonym odżywianiu… Pewnie trochę przesadzam, ale czy tak bardzo?

Teraz słowo o ćwiczeniach w klubach fitnessowych: bardzo dobra rzecz, i trener na miejscu, i dostępne programy ćwiczeń, i tyle urządzeń. No właśnie, kiedy takie urządzenie poinformuje Cię, że właśnie spaliłaś 600 kcal, czy nie przeliczysz tego od razu na ulubione jedzonko, które Ci się należy „za darmo”? I tu może Cię spotkać niespodzianka: urządzenia w siłowniach i w fitness klubach niemal zawsze zawyżają te wyniki! Ale my tak lubimy się oszukiwać. A czasem dawać się oszukiwać.

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym niechętnie myślimy. Niepopularna prawda jest taka, że wszyscy… dojrzewamy (bo przecież nikt nie mówi, że się starzejemy!). Jedni wolniej, drudzy szybciej, ale nieuchronność biologicznych procesów jest częścią naszego życia. Jeśli uzależnisz dobrą figurę tylko i wyłącznie albo w przeważającej mierze od ćwiczeń, to pomyśl, co się stanie, kiedy Twoja wydolność fizyczna nieco osłabnie? Zazwyczaj dzieje się to równolegle z tym, że metabolizm nieco zwalnia… Nie, nie chcę nikogo straszyć tym, ale nie masz chyba programu: będę szczupła tylko do chwili, kiedy będę jeszcze mogła wykonywać bardzo forsowne ćwiczenia. A potem co? A potem z reguły czeka nas wiele jeszcze lat życia, cennego życia, fajnego życia, które może być bardzo ciekawe, wręcz fascynujące. Czy chcesz je spędzić w swojej grubszej wersji?

O nie nie, nie zamierzam Cię usadzić w fotelu czy na kanapie i zalecić oglądanie sportu tylko w telewizji. Zachęcam Cię do ruchu i do ćwiczeń, ale w zrównoważony sposób. W Klubie Równowagi odchudzamy się co prawda bez ciężkich ćwiczeń, ale nie w bezruchu. Po prostu ćwiczymy w zrównoważony sposób. Po pierwsze, namawiamy do bardziej energicznego i ruchliwego trybu życia, takiego życia na co dzień. Odpowiednio energicznie wykonywane prace domowe, to też ruch. Zastępowanie fragmentów codziennie przejeżdżanych dystansów to też ruch. Jeśli jedziesz samochodem, nie musisz parkować pod samymi drzwiami punktu docelowego. Jeśli autobusem, możesz wysiąść kilka przystanków wcześniej, a chociażby jeden. A może raz czy dwa razy w tygodniu można się przesiąść na rower? Są jeszcze np. ćwiczenia izometryczne, które także usprawniają i także spalają kalorie, a wykonywać je możesz nawet pod prysznicem albo stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie. Pomysłów na taki ruch w Równowadze jest co najmniej kilka, napiszę o tym niebawem trochę szerzej. Oczywiście regularne ćwiczenia w klubach, takie jak różne rodzaje gimnastyki (czasem o egzotycznych nazwach), też są bardzo dobre, wzmacniają, poprawiają oddech, pobudzają krążenie. Warto jednak tak ustalić sobie ich dawkę i tak wpleść w codzienne życie, żeby nie zaczęły nami rządzić – czyli w Równowadze :-)

I pamiętaj: 80% SUKCESU JEST W ODŻYWIANIU, A 20% W ĆWICZENIACH!!!

Co o tym myślisz?

4 komentarze:

  1. Oj tak, może jednak blogerki modowe są na pierwszym miejscu, ale obie grupy pań mają do przekazania taką samą papkę :-(. Niecierpliwie czekam na jakieś rozsądne propozycje ruchowe: pobudzające samodyscyplinę, ale bez hardkoru i kupy kasy na sprzęt i lekcje

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej popieram, mam znajome, dla których istnieją już tylko zajęcia fitnesowe i coraz nowsze, koniecznie firmowe gadżety, nawet nie mają się kiedy w tych swoich szczupłych wcieleniach pokazać, bo muszą ciągle ćwiczyć... szkoda, były kiedyś fajnymi koleżankami, a teraz rywalizują tylko między sobą o coraz większą fitnesowość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie powiedziałabym że jest 80% do 20%, ale coś koło 60 do 40. Dieta jest bardzo ważna szczególnie przy odchudzaniu.

    Sama przechodzę przez długą drogę zmian nawyków żywieniowych przy próbie zdobycia kondycji :) To długa i powolna droga i tak ma być, gdyż che aby zdrowie, kondycja i szczupłość zostały ze mną na dłuuugo :)

    Całuski i zapraszam
    TuSiePisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, tak... bardzo łatwo wpaść w trybik spalania kalorii na fitnesie. Szczególnie jak rowerek pokaże 300kcal po 10 min.:))
    Najważniejsze to zmienić swoje nawyki żywieniowe i wiedzieć co jest dla mnie najlepsze:)
    Oraz rozsądnie dawkować ruch.
    Skoro nie ćwiczyłam 10 lat to pójście na siłownie albo 20km na rowerze będzie zabójcze dla mojego organizmu. Moje kolana tego nie wytrzymaja i nawet najlepszy trener nie pomoże.
    Wszystko z umiarem:)))
    Czekam z niecierpliwościa na następny wpis dot, ruchu:)

    Od niedawna zaczynam żyć w Równowadze i z niecierpliwościa czekam na kolejne Pani wpisy na tym blogu.
    B.

    OdpowiedzUsuń