poniedziałek, 15 września 2014

Tomek na Drodze do RÓWNOWAGI – tydzień 16. i 17.

A oto, jak radził sobie przez kolejne dwa tygodnie nasz klubowicz Tomek. Tomek załączył kolejne swoje zdjęcia i przyznam, że ich oglądanie sprawia mi dużą przyjemność. Nawet nie dlatego, że sportowe odzienie na Tomku coraz luźniej wisi :-), ale przede wszystkim z powodu uśmiechu widocznego na tych zdjęciach. Wcześniejsze fotki ukazywały młodzieńca bardzo poważnego, żeby nie powiedzieć ponurego. A teraz? Patrzy na mnie pogodny, miły młody człowiek, coraz przystojniejszy (sic!). I coraz bardziej pewny siebie: taki, co to nie boi się połamać roweru w imię przełamywania swoich lęków i nie załamuje rąk po jednej imprezce z jedzeniową wpadką. Tylko wsiada na ten odstawiony dawno temu rower i gna 15 kilometrów po RÓWNOWAGĘ! :-)


TYDZIEŃ 16. 
"Ten tydzień nie należał dla mnie do najlepszych, ponieważ nie uprawiałem żadnego sportu – nie było na to czasu, bo od tygodnia czekam na miejsce w szpitalu i musiałem być cały czas „w gotowości”. Ten tydzień nie należał też do najlepszych pod względem jedzenia, bo miałem w domu małą imprezkę, nie było nic gotowanego tylko wszystko smażone. No i po raz pierwszy od trzech miesięcy ruszyłem słodycze. Ale w tym tygodniu pierwszy raz od czterech lat wsiadłem na rower. Zawsze się bałem, że rower się pode mną połamie albo się popsuje. A teraz się odważyłem, po tak długim czasie niejeżdżenia. Zaliczyłem na rowerze trasę 15 km i czuję się z tym bardzo dobrze! Cieszę się, że po takim czasie pokonałem lęk i trasa została zaliczona pozytywnie. W tym tygodniu ani nie przytyłem, ani nie schudłem. Czuję się jednak bardzo dobrze, bo wiem, że najważniejsze to cel, do którego się dąży, a nie to, czy akurat moja waga trochę się zatrzymała. A ja ten cel mam."
 
TYDZIEŃ 17.
"Ten tydzień był bardzo interesujący dla mnie, bo osoby, które widziały mnie parę miesięcy temu i zobaczyły mnie teraz, były w szoku: pytały, jak ja to zrobiłem, że tyle schudłem? Odpowiadałem, że jak ma się wsparcie w innych osobach i motywację oraz cel, to można. Oczywiście, jak się chce i ma się zapał.  Zdumionym osobom zaproponowałem, że mogę ich skontaktować z moją Grupą Motywacyjną – to przecież nic nie kosztuje, dowiedzieć się, jak to działa. Słyszałem: „nie, nie trzeba, nie ma potrzeby”. Uważam, że problem tkwi w tym, że ludzie się obawiają spytać obce osoby, czy mogą im pomóc. A przecież nie ma się czego bać, przecież to nie jest takie straszne. Dla osoby, która miała czy ma problem z odchudzaniem, o wiele korzystniej i skuteczniej jest sobie zapewnić wsparcie i odchudzać się w grupie niż radzić sobie samemu. A z Klubem Równowagi będzie zdrowo, bezpiecznie i bez efektu jo jo . Ten tydzień się jeszcze nie skończył, ale i tak czuję, że jest dużo lepszy po poprzednim tygodniu odpoczynku. Lepszy, bo dużo intensywniejszy: biegałem, jeździłem na rowerze, robiłem ćwiczenia aerobikowe. Od 24 września zaczynam chodzić na aqua aerobik, a po nim planuję wizytę w saunie – mam nadzieję, że mnie odpręży po całym tygodniu ćwiczeń . Nadal myślę, że nie ma nic trudnego w tym odchudzaniu, jak ma się silną wolę. Ja nigdy jej nie miałem, zawsze prędzej czy później się poddawałem. Ale teraz, jak zobaczyłem, że mam tak duże efekty, to się nie poddam. Mam wsparcie w grupie i w niektórych ważnych w moim życiu osobach. W tym tygodniu schudłem 0,7 kg, i tak jest to nieźle po wcześniejszym tygodniu, w którym nie w ogóle nie ćwiczyłem, a nawet zaliczyłem jedną wpadkę z jedzeniem . 
DZIĘKUJĘ KLUBOWI RÓWNOWAGI ZA WSPARCIE I MOJEJ GRUPIE VIDEO < 3 :*
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM CZYTELNIKOM ZA MIŁE SŁOWA I ZA WSPARCIE <3 :* "

Do tej pory Tomek schudł łącznie 21,6 kg. Gdzieś na horyzoncie rysuje się 25 kg. Jeszcze trochę. Dużo też zależy od naszego wsparcia. Zapraszam zatem do komentarzy :-)

3 komentarze:

  1. Gratuluję trasy rowerowej :) Sama wiem, jak to jest myśleć, że nigdy już się czegoś nie zrobi a tu bach! Nie takie tam samo bach, bo przecież dochodzi się do celu stawiając czasem niewidoczne, małe kroki. I Tobie Tomek się udało :) U Ciebie to rower, u mnie było stanie na głowie :) Aqua aerobic - świetna sprawa :) I sauna po - również, sprawdź jak na Ciebie działa, jeśli nie korzystałeś wcześniej. Wpadkę małą czasem widocznie trzeba zaliczyć, aby nie poczuć się zbyt pewnie i nie popłynąć całą parą nie tam, gdzie planowaliśmy. Twoje odchudzanie to ważna sprawa, codziennie jednak osiągasz swoje "małe" cele, każdy dzień jest ważny. Tak trzymaj Tomasz, jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za miłe słowa , mnie cieszy teraz praktycznie wszystko bo pokonuje swoje lęki i to jest najważniejsze teraz w moim życiu , jeszcze raz serdecznie dziękuje <3 :*

      Usuń
  2. I tak to właśnie działa :) Gdy zaczynasz ćwiczyć endorfiny dają powera :) Małymi lub większymi krokami pokonujesz własne bariery. Moim doświadczeniam jest, że gdy uaktywniłam się fizycznie dokonałam czegoś o wiele więcej dla siebie, niż schudnięcie. Gdy Ciebie czytam Tomasz, to też mi podobnie pobrzmiewasz :) We wszystkim, i w żywieniu i w sporcie potrzeba rozsądku, umiaru. Jeśli jest równowaga, jest zdrowo :) Każdy ma swoją drogę, swój początek, własne cele. Fajnie jest na tej drodze spotykać innych ludzi. Klub Równowagi to takie miejsce, miejsce spotkań i wzajemnego wsparcia. Do usłyszenia Tomasz za parę kroków :)

    OdpowiedzUsuń