piątek, 5 września 2014

Tomek na Drodze do RÓWNOWAGI – tydzień 15

Dziś kolejny odcinek cyklu, a właściwie kolejny odcinek drogi, którą kroczy Tomek. Tomek niby nie robi nic specjalnego – w tej relacji trudno się doszukać nagłych zwrotów akcji :-). Nasz Klubowicz zdobył się po prostu na coś o wiele trudniejszego niż spektakularne posunięcia: na cierpliwe i konsekwentne realizowanie Metody. To codzienna uważność, pewnie codzienne małe zmagania (bułka z masłem czy razowy tost z twarożkiem?, podwójne frytki w snack barze czy banan i jabłko, a dopiero w domu porządna kolacja  – oczywiście z sałatką?).
To zmiana utrwalonych nawyków. To codzienna zamiana części czasu przed telewizorem na spacery i bieganie, a części czasu przed komputerem na… ćwiczenia wraz filmikami z Internetu. Takie „dyskretne” działania nie dają natychmiastowych zmian i głośnego aplauzu, ale zebrane jedne do drugich… wow! Nawet 21 kg w dół :-) Przez ostatnie 2 tygodnie, kolejne 0,9 kg w dół. Dają też wspaniałe samopoczucie, tak jak u Tomka, dają świadomość, że odzyskaliśmy kontrolę nad naszym życiem. No i nie bez znaczenia są dopingujący Klubowicze :-)

A oto co pisze Tomek:

"W tym tygodniu też nie było też dla mnie nic trudnego, bo jak wiem, o co walczę, to nie ma nic trudnego w tym, że trzeba się trochę pilnować. A w Równowadze Metabolicznej nie trzeba się aż tak do końca pilnować, jak na dietach. Tu jemy wszystko, niczego nikt nam nie zabrania, tak jak na dietach, a będąc na diecie, ryzykuję jeszcze efekt jo jo. Wiem coś o tym, bo sam to przeżyłem i wtedy przytyłem drugie tyle, ile schudłem. W Metodzie właściwie nie ma wyrzeczeń,  ja w Metodzie Równowagi Metabolicznej jem prawie wszystko. Sam usunąłem ze swojego menu ziemniaki , słodycze, białe pieczywo, które zastąpiłem chlebem razowym. Nie jem też białych makaronów tylko ciemne, np. razowe, pełnoziarniste.  Ale to są moje wybory. W Metodzie mógłbym jeść ziemniaki, ale sam stwierdziłem, że nie chcę. Dodałem do swojego menu więcej owoców i warzyw i czuję się z tym bardzo dobrze. Nie jem także nic smażonego na oleju ani na oliwie, mięso tylko na parze lub pieczone w piekarniku.  

I od razu widać u mnie poprawę wyników badań, a waga mi spada z dnia na dzień –staję się coraz chudszy.  Osoby z mojego otoczenia widzą to, że się w końcu wziąłem za siebie . Zmieniłem w swoim życiu bardzo dużo, bo stałem się bardziej energiczny i chętny do działania.  Wcześniej nie uprawiałem sportu, a teraz przede wszystkim   uprawiam Nordic Walking , bieganie, dużo spaceruję. Wykonuję też w domu ćwiczenia z filmikami z Internetu. Motywuje mnie do działania to, że stanę się zdrowszy, bardziej energiczny i  że nie będę się musiał borykać ze schorzeniami, które posiadam (a mam ich trochę). Jestem młodym chłopakiem i wiem, czego chcę od życia. Nie poddam się,  kiedy już tyle za mną!  To daje mi siłę do działania, wiem, że mogę uniknąć poważnej choroby, która decyduje o moim życiu. W tym tygodniu zanotowałem, o dziwo, mniejszy spadek z wagi niż w poprzednim, bo jest tylko –0,4 kg,  ale cieszy każdy dekagram,  dobrze, że ich ubywa, a nie przybywa, to jest najważniejsze. 

Nie ma to jak się dowiedzieć od kardiologa, że wyniki są bardzo dobre i że nie musisz przyjeżdżać więcej na kontrolę, bo już jest wszystko w porządku. Ja nie miałem chorego układu krwionośnego. On był po prostu przeciążony :-) A Jak kardiolog zobaczyła, że  tak dużo schudłem, to była niesłychanie zdziwiona, a jej mina była dla mnie bezcenna...

W końcu życie dało mi to, czego szukałem i oczekiwałem:  dobrze, że trafiłem na dobrych ludzi, jakimi są Ania Szczypek i inni trenerzy z Klubu Równowagi,  z którymi mam kontakt. Dziękuje wam za to, że mi pomagacie <3 :* 
 
Dziękuję  wszystkim osobom, które mnie dopingują, to mi daje więcej siły.  Dziękuję serdecznie wszystkim razem i każdemu z osobna <3 <3 <3 :* :* :* "

Ja będę Tomka w dalszym ciągu dopingowała. A Ty? :-)

Nieśmiało wspomniałam Tomkowi o wielkiej Gali Klubu, którą planujemy na styczeń 2015. Tomek już się szykuje, żeby wystąpić. A Ty?

O szczegółach Gali - niedługo...

4 komentarze:

  1. Pięknie się Tomek dzieje w Twoim życiu, nie samo, bo autorem jesteś Ty :) Walczysz o siebie, dla siebie a dla innych możesz być wspaniałą inspiracją. Nadal trzymam kciuki, ciesz się nawet z drobnostek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje ;) mnie cieszy nawet jak spada nawet jak najmniej to i tak jest dobrze , że jest jakiś minus a nie plus na wadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomku jestem pod wrażeniem samodyscypliny:)))
    Też bym sie chciała cieszyć nawet z 20dkg spadku tygodniowo, jak Ty.
    Podziwiam bardzo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ;)
      Najważniejsze że są rezultaty nie ważne czy małe czy duże ważne że są ;)))
      Pozdrawiam Serdecznie ;)

      Usuń