piątek, 29 sierpnia 2014

Kim są Trenerzy Wsparcia w Odchudzaniu – część 2



Dziś kilka słów o Trenerach Wsparcia w Odchudzaniu, którzy nie przeszli programu Metody Równowagi jako Uczestnicy (po prostu byli już szczupli :-), a do Klubu dołączyli z powodu wewnętrznej pasji i przekonania o słuszności Metody.

Trener Wsparcia w Odchudzaniu, który sam nie przeszedł drogi od grubaska do motyla, nie ma tak łatwo. Uczestnicy Klubu Równowagi, którzy na własnej skórze doświadczyli efektów stosowania Metody, działają na fali entuzjazmu i zapału, a także

świeżych wspomnień własnych doświadczeń (pisałam o tym 22 maja). Trener „zewnętrzny”, aby być równie empatyczny i skuteczny w tym co robi, musi mieć w sobie rzadkiego bakcyla. Na szczęście są ludzie, którzy takiego bakcyla mają i nie potrafią się od niego uwolnić, cokolwiek by robili. To bakcyl pomagania innym w rozwoju. Bo istotą Klubu i Metody Równowagi jest właśnie ta idea: pomagania innym w pozbyciu się wewnętrznych blokad i demonów, towarzyszenie im w rozwoju i przez to polepszanie świata (a przynajmniej własnej dzielnicy, miasta… i tak to idzie dalej samo). Jakkolwiek naiwna wydaje Ci się ta idea, to właśnie o nią nam głównie chodzi, a swoją działalność skupiamy na tym malutkim (ale jakże ważnym!) odcinku, jakim są zdrowie, dobra sylwetka i zadowolenie z siebie. Uff! Trochę górnolotnie, ale to ważne, żebyśmy wiedzieli, jakie są pryncypia. Z tym, że nie musisz o nich pamiętać za każdym razem, kiedy gotujesz zupę według Metody Równowagi :-) Do tych pryncypiów musi jednak „pasować” każdy Trener Wsparcia w Odchudzaniu, także taki „zewnętrzny”. 

To, że Trenerem został Andrzej Stefanowicz, pewnie nikogo nie zdziwi, kiedy przeczytamy, co sam o sobie pisze: 

"Od zawsze o tym marzyłem, aby zostać trenerem, w tym kierunku skończyłem studia i rozwijam swoje kompetencje. Niezależnie czy wcielam się w rolę trenera koszykówki, nordic walking czy fitness, kieruję się zasadą, używając sportowej nomenklatury, „najpierw sportowiec, potem zwycięstwo” zamiast dość popularną zasadą „zwycięstwo za wszelką cenę”. Przekładając to na misję Trenera Wsparcia w Odchudzaniu, zawsze stawiam na człowieka, a nie tylko na ilość zgubionych kilogramów.
Inspiruję  ludzi do tego, aby nie koncentrowali się na utracie kilogramów, tylko aby tę energię skierowali na zamianę nawyków żywieniowych. Jeśli wkroczymy na drogę zdrowego stylu życia, to kilogramy same uciekną raz na zawsze, a my będziemy mogli zrealizować wszystkie nasze wymarzone cele – nie tylko te związane ze szczupła sylwetką!"

Andrzej pracując jako trener fitness i dietetyk, zauważył, że praca nad sprawnością i dobrą sylwetką często ludziom nie wychodzi, bo w pewnym momencie tracą zapał: albo odpadają w trakcie, albo zrealizują jakiś program, osiągną jakiś założony cel i…. wracają do starych nawyków. Wiemy, jak to się kończy. A dawanie gotowych recept zarówno treningowych, jak i żywieniowych, rozpisanych ćwiczeń i szczegółowych jadłospisów, na dłuższą metę nie działa. Po wielu doświadczeniach Andrzej doszedł do konkluzji, o której my w Klubie doskonale wiemy :-), że trwały sukces kryje się w głowie, w motywacji, a nie w liczbie godzin spędzonych na treningu lub na liczeniu kalorii. Wrodzona pasja i chęć drążenia tematu aż do znalezienia zadowalającego rozwiązania doprowadziła Andrzeja do Klubu Równowagi.

"(…) Szukałem dalej. Zacząłem skupiać się na głowie. Na psychice. Na motywacji. To było to! Dopiero to dało pełny repertuar odchudzania. Klub Równowagi to kolejny element mojego rozwoju, to siła wsparcia grupy! Dla mnie Klub Równowagi to sposób na uporządkowanie świata jedzenia i odzyskanie równowagi w życiu."

A Klub Równowagi zyskał w tej współpracy jeszcze jedną cenną wartość: Andrzej jest znakomitym organizatorem i animatorem wydarzeń. Sposób, w jaki zorganizował nasze seminarium w Gorzowie, to najwyższa eventowa klasa! Chapeau bas! Dziękujemy Ci, Andrzeju, i będziemy wspierać, jak wszystkich Trenerów Klubu. Na pewno dzięki Twojej pasji Gorzów stanie się miejscem, w którym przybywa zadowolonych, zdrowych i szczupłych ludzi.

A ja osobiście, prowadząc seminarium, widziałam na widowni wiele osób, w których oczach zobaczyłam chęć czegoś więcej, chęć zmiany, nadzieję. I najwspanialszym momentem było, kiedy 2 dni po seminarium, kiedy już odbyło się pierwsze spotkanie Grupy Motywacyjnej w Gorzowie, otrzymałam zdjęcie z tego pierwszego spotkania. I te osoby, te na które zwróciłam uwagę na widowni, były na tym zdjęciu!!! Miałam łzy w oczach....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz