sobota, 26 lipca 2014

Słodycze przed snem pomogą Ci schudnąć? Herezja? Niekoniecznie...

Jesteś zdziwiona? Wcale się nie dziwię :-). Dziś napiszę o czymś na pierwszy rzut oka obrazoburczym (przynajmniej na portalu dla dbających o figurę). Będę Cię namawiać do jedzenia smakołyków jak najpóźniej wieczorem. I nie chodzi tu o łodygę selera naciowego z odtłuszczonym dipem czy o kawałek melona, mówię o kawałku tortu, porcji lodów (nawet z polewą) czy kawałku pizzy. 



O co chodzi??? Przecież niby mamy się odchudzać! Nie tyć! Żyć w równowadze! 

Tak, wiem, od lat słyszałaś jednoznaczne zalecenia: „nie jeść po 18. (nawet po 17.!)”, „absolutnie nie podjadać w nocy”, „wieczorem żadnych węglowodanów!”, „słodkie owoce tylko do południa” , „już po 15. zwracaj uwagę na to, co jesz”.  Skąd więc taka dywersja? Przecież Metoda Równowagi także zaleca: „wieczorem lepiej zjeść coś lekkiego, np. sałatkę, lekką zupę, chudy jogurt z owocami”… No właśnie: lepiej. Ale nie zawsze jest lepiej, czasem jest ciężko.

A w czasie lata, wakacji mamy takich ciężkich sytuacji szczególnie dużo. Chodzi o pokusy, które dopadają nas w trakcie letniego rozluźnienia. Radosny nastrój kanikuły zachęca do świętowania, delektujemy się ciepłem i w przydomowych ogródkach, i na balkonach, i w pracy (no bo przecież nie wszyscy są na urlopach). Panie chętnie przynoszą do pracy kolejne wersje ciast z owocami, wymyślnych sałatek (często z duuuużą ilością oliwy, fety i innych dodatków cięższego kalibru), nieustannie rozmawiamy o sposobach marynowania karkówki na grilla. No i tyle popularnych imienin: Anny (tak, to dzisiaj :-), Krzysztofa, Haliny, Elżbiety, Piotra, Pawła i prawie nieustająco Marii. Te letnie biurowe przyjęcia są naprawdę obfite! Królują na szczęście sezonowe owoce, ale niestety często w otoczce kremów, kruchych ciast, bitej śmietany, nasączanych syropami biszkoptów, bezy i powideł. No i jak tu sobie odmówić tarty ze świeżymi malinami? Torciku z truskawkami? Lodów z jagodami? To nic, że na 10 jagód i 3 maliny przypada wielki puchar lodów z syropem,  przecież za chwilę tych owoców już nie będzie, trzeba korzystać! Naprawdę trudne czasy dla osób dbających o figurę.

I tu właśnie wkracza nasza niekonwencjonalna strategia. Żeby się nie męczyć „odmawianiem sobie w zaparte” ani łatwo nie ulegać wszechobecnym pokusom, zawrzyj sama z sobą umowę: „zjem teraz jedną porcję smakołyku (po naszemu: jedną porcję MCN), a drugą mam jeszcze przed sobą”. I teraz postaraj się tę drugą odsuwać jak najdalej w czasie, nawet na późny deser po kolacji. Cały czas masz świadomość, że coś naprawdę pysznego jeszcze Cię dzisiaj czeka, więc nie musisz się rzucać w tej chwili na ciasta, jakby to była ostatnia okazja w życiu. Im dłużej odsuniesz zjedzenie smakołyku w czasie, tym dłużej możesz korzystać z uspokajającego działania tej sztuczki. Możesz oczywiście przesuwać w ten sposób obie porcje MCN „przysługujące” Ci tego dnia, a podczas przyjęcia zabawić się w wyszukiwanie i bezkarne objadanie przysmakami z kategorii DoWOLI (wszystkie owoce i warzywa bez kalorycznych dodatków), a jeśli jakiś przysmak z tych cięższego kalibru budzi Twoje wyjątkowe pożądanie, myślę że bez problemu uda Ci się go zabrać do domu. Co więcej, w domu możesz się nim podzielić z kimś bliskim Twemu sercu i wtedy najmniejsza porcja ulega cudownemu rozmnożeniu. Taka jest siła uczuć :-)

Podam Ci teraz kilka sztuczek, które pozwolą łatwiej przezwyciężyć trudne momenty w realizacji tej strategii.

Gdy myślisz: To tylko ten jeden jedyny raz, będzie w porządku, jeśli pozwolę sobie na jedną solidną ucztę w biurze…Odpowiedz sobie: To nie jest w porządku, bo to nie będzie ten jeden raz! Nie oszukujmy się. Jeśli teraz się poddam zachciance, będzie mi o wiele trudniej nie ulec jej następnym razem. Osłabię swoją odporność i siłę postanowienia, będzie mi o wiele trudniej realizować mój plan. 

Gdy myślisz: To uczta wygląda naprawdę super. Nie mogę się oprzeć...
Odpowiedz: Ok, ok, ale czy to musi być w tej chwili? Czy bardziej chcę właśnie w tym momencie zjeść te przysmaki, czy utrzymać  wszystkie osiągnięcia i korzyści z odchudzania? Mogę tego teraz nie zjeść, zawsze mogą zabrać spory kawałek do domu i zjeść później. To nie tak, że w ogóle tego nie zjem, po prostu nie muszę jeść teraz. 

Gdy myślisz: Nie mam zamiaru teraz myśleć o zdrowym odżywianiu, w tej chwili  właśnie mam zamiar się poddać i pochłonąć te pyszności...Odpowiedz: Nie ma czegoś takiego jak niemyślenie o zdrowym odżywianiu. Jeśli odpuszczę sobie teraz i zjem to wielkie ciacho (no i tamten torcik też), na pewno będę myślała o tym dużo intensywniej już za kilka godzin. I nie będą to miłe myśli, będę czuła się winna, że zawiodłam samą siebie. Na pewno sobie nawrzucam. Z kolei jeśli jednak porzucę w tej chwili te buntownicze myśli, będę z siebie dumna. 

Gdy myślisz: Jest tu co najmniej pięć przecudnych ciastek, które mnie kuszą, a ja mam wybrać tylko jedno. Które? Nie mogę się zdecydować...
Odpowiedz: Decyzja już podjęta: w tej chwili żadnego. Nie muszę wybierać właśnie w tym momencie, na razie skupię się na talerzu z owocami. 

Taka strategia odsuwania w czasie i dawania sobie luzu: „nie muszę decydować ani zjadać właśnie teraz” daje tak naprawdę możliwość kontrolowania swoich zachcianek. Co więcej, przynosi stuprocentową satysfakcję: czujemy się świetnie, że nie daliśmy się zmanipulować tym wakacyjnym okazjom. I jeśli ma Ci w tym pomóc obiecanie sobie, że smakołyk Cię nie ominie i zjedzenie go nawet o 23., masz moje błogosławieństwo. Całodzienny bilans i tak będzie dla Ciebie korzystny! 

Więc, jak widzisz, z tym wieczornym jedzeniem nie chodzi o wprowadzenie nowego kontrowersyjnego zwyczaju. W końcu wakacyjne przyjęcia nie odbywają się codziennie. Chodzi o skuteczną strategię, o kolejną sprytną sztuczkę, która wielokrotnie pozwoli Ci odnieść zwycięstwo nad Twoją słabszą stroną. A przecież wszyscy takie mamy. I to jest ok :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz