sobota, 12 lipca 2014

Pozostań w pistacjowej RÓWNOWADZE


Pamiętasz taką reklamę białych cukiereczków, w której są zachwalane, że każdy ma tylko 2 kalorie? O orzeszkach pistacjowych można zrobić podobną – każdy ma tylko 10 kalorii, a lista jego „zasług” jest o wiele dłuższa niż odświeżające oddech działanie miętowych drażetek. Popularne pistacje to obok nerkowców „najchudsze” znane orzechy, co oczywiście czyni je niezwykle atrakcyjnymi dla osób dbających o sylwetkę. Te pyszne orzeszki, które lubią chyba wszyscy, są kopalnią cennych składników.



Po pierwsze – są świetne na odchudzanie! Mają aż 20 proc. wysoko wartościowych białek, które nie dość, że odżywiają, to powodują uczucie sytości na długi czas, hamując apetyt. W tej dziedzinie pistacje mają jeszcze jeden cenny „składnik” – łupiny. Nie, nie należy ich zjadać :-) Ale kiedy jemy te zielone orzeszki, samodzielnie wyłuskując je z łupinek, zjadamy po prostu mniej. Po pierwsze samo łuskanie daje nam zajęcie, spowalnia tempo zjadania orzechów i  informuje nasz  mózg, że właśnie jesteśmy w trakcie zaspokajania głodu – tak jak chrupanie świeżych warzyw, którym „najadamy się” psychicznie. Po drugie rosnąca szybko kupka pustych skorupek jest wymownym wizualnym wskaźnikiem: popatrz, jak dużo już zjadłaś! Może trochę opamiętania…Bardzo praktyczne! :-)

I po drugie, trzecie itd…

Pistacje należą do orzechów, które zawierają naprawdę bardzo dużo błonnika: 100 gramów  orzeszków pistacjowych dostarcza 6 – 7 gramów błonnika pokarmowego, czyli prawie tyle samo co płatki owsiane. 

Orzechy pistacjowe doskonale działają na wzrok. Dzieje się tak za sprawą luteiny i zeaksantyny zawartych w substancjach nadających orzeszkom charakterystyczny zielony kolor, czyli karotenidach. Żadne inne orzechy nie zawierają tych substancji,  a ponieważ człowiek nie jest w stanie sam produkować luteiny i zeaksantyny, ważne jest, by ich odpowiednie ilości dostarczać w diecie.

Pistacje są bardzo dobre dla serca. Jak każde orzechy zawierają dużo tłuszczów, ale w tym wypadku są to przede wszystkim zdrowe i korzystne (także dla chudnięcia) tłuszcze nienasycone (głównie jednonienasycone, takie jak w oliwie z oliwek). Pistacje są ponadto doskonałym źródłem fitosteroli, związków roślinnych, które obniżają stężenie „złego”, a podnoszą poziom „dobrego” cholesterolu.

Pistacje ukoją Twoje nerwy – nie tylko dlatego, że monotonna czynność łuskania działa jak szeptanie mantry. W tych zielonych ziarenkach jest bardzo dużo potasu, który wydatnie obniża poziom hormonu stresu – kortyzolu. Jest to też skarbnica witamin z grupy B, która przyczynia się do syntezy serotoniny (tak zwanego hormonu szczęścia) i melatoniny (hormonu regulującego cykl dobowy i dobry sen).
Orzechy pistacjowe to także jedne z najsilniejszych przeciwutleniaczy, co stanowi ogromne wsparcie dla naszego układu immunologicznego (jedna z pochodnych witaminy E). To właśnie tej substancji naukowcy z Amerykańskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem przypisują największy udział w redukcji ryzyka zachorowania na raka płuc i prostaty. I można to osiągnąć tylko dzięki spożywaniu 60 – 70 gramów pistacji każdego dnia. Potwierdziły to badania naukowców z uniwersytetu w Teksasie.

No i witamina E sprawia, że nasza skóra wolniej się starzeje. Wpływa na odpowiedni poziom jej nawilżenia, zapobiega przesuszeniu i pomaga likwidować pojawiające się na skórze wraz z wiekiem brązowe plamy, zwane starczymi. O dostarczanie odpowiedniej dawki witaminy E warto dbać szczególnie latem, ponieważ ulega ona zniszczeniu pod wpływem promieni słonecznych. Tymczasem jej odpowiedni poziom chroni skórę przed uszkodzeniami powodowanymi przez promienie UV, a tym samym zabezpiecza zarówno przed rakiem skóry, jak i przed procesami starzenia.

A teraz kilka ciekawostek.

Orzech pistacjowy to jedyny orzech, który ma swoje własne globalne święto – 26 lutego jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Pistacji.

W starożytności (pistacje są znane od 9000 lat!) zielone orzeszki były pokarmem tylko dla wybranych – dla władców i ich najbliższego otoczenia. Podobno legendarna królowa Saby była taką ich miłośniczką, że zarządziła, iż wszystkie zbiory pistacji z całego królestwa mają trafiać do jej spiżarni.
Receptura słynnych lodów pistacjowych powstała w latach 40. XX wieku w Filadelfii (opracował ją James W. Parkinson). Głównie dzięki tym lodom pistacje trafiły do amerykańskiego menu. I pomimo że uprawę tych starożytnych orzeszków w USA rozpoczęto dopiero w latach 30. XX wieku, dziś, obok Iranu, to Stany Zjednoczone są największym producentem pistacji na świecie.

Chińczycy nazywają pistacje „orzechem szczęścia”, uważają, że pęknięte łupinki wyglądają, jakby się uśmiechały (taki odpowiednik amerykańskiego Smileya). W Chinach pistacje są wręczane jako prezent z okazji chińskiego Nowego Roku, są symbolem zdrowia, szczęścia i powodzenia. Pistacje są również znane jako „zielone migdały”.

No i żeby nie było tak różowo, na koniec mała łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Pistacje dostępne w sklepach spożywczych, dyskontach i marketach, zwłaszcza te sprzedawane na wagę, są zazwyczaj prażone i intensywnie solone. Prażenie może się niestety wiązać ze wzbogaceniem składu orzechów o szkodliwe izomery kwasów tłuszczowych (pamiętasz post o grillu?). Dodatkowa porcja soli również może nie być obojętna dla zdrowia, zwłaszcza dla osób mających problem ze zbyt wysokim ciśnieniem. Można polować na pistacje niesolone i nieprażone, będzie to jednak trudne w tzw. sklepach stacjonarnych (czyli tam, gdzie z reguły robimy zakupy). Można je bez problemu kupić w sklepach internetowych, ale jest to wydatek rzędu ponad 30 zł za 100-gramową paczuszkę, wiec w porównaniu z innymi orzechami – całkiem sporo…

A w Metodzie Równowagi Metabolicznej 15 sztuk orzeszków, czyli garść, to 1 porcja zdecydowanie ZdrowegoEXTRA.
Myślę, że pomimo wszystko bilans złych i dobrych wiadomości jest dla zielonych orzeszków zdecydowanie dodatni. Rozumiem, że po tych zachętach pewnie je sobie kupisz przy najbliższej okazji. Świetnie, tylko  nie rzucaj się na pistacje bez opamiętania – naprawdę to nie to samo co jabłka! Pozostań w pistacjowej Równowadze. :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz