wtorek, 10 czerwca 2014

Ciesz się grillem ze sprytem dietetycznym i ... chudnij jak marzenie :-)

Niedawno zaczęliśmy sezon grillowy. To wielkie wytchnienie dla gospodyń domowych, które przynajmniej w pogodne weekendy mogą trochę odpocząć od kuchennych zmagań. Pieczę nad grillami w większości gospodarstw przejęli panowie. Czy zauważyłaś, jak mężczyźni uwielbiają grillowanie? Rozpalenie, osiągnięcie właściwej temperatury, utrzymanie odpowiedniego poziomu żaru… to takie męskie i tyle przy tym techniki :-)! I choć kobiety z reguły z techniką radzą sobie niegorzej niż panowie, chętnie oddają im pole przy tych współczesnych ogniskach. Miłość do grilla bowiem u wielu panów rozciąga się też na przyrządzanie odpowiedniego zestawu mięsiwa, marynat, dodatków. Myślę, że nasi mężczyźni czują się trochę tak, jakby sami to mięsiwo upolowali. Świetna zabawa. Paniom  zwykle pozostawia się  mniej odpowiedzialne zadania, jak przygotowanie sałatki, serwetek czy sztućców.  A poza tym grillowanie nie wymaga garnków i patelni – aluminiowe tacki po użyciu zazwyczaj  wyrzucamy, więc i w zmywaniu ulga. Cudownie! I na powietrzu. Często w miłym towarzystwie. Bajka…

Szkoda by było, gdyby taka sielanka miała nam zaszkodzić! 

Jak to? – zapytasz. Co, poza spontanicznie wywołanym pożarem :-), może zaszkodzić nam w związku z grillem? Przecież słyszymy, że grillowane zdrowsze niż smażone itp. No i okazuje się, że nie do końca. Potwierdziły to już niestety liczne badania, że grillowane w wysokich temperaturach mięso (w mniejszym stopniu też ryby) zawiera szkodliwe związki rakotwórcze, tzw. HCA i WWA. Zwiększają one ryzyko zachorowania na raka trzustki, a także żołądka, jelit i piersi. 

Po drugie, grillując, często rozkoszujemy się karkówkami, kolejnymi kuflami piwa, kiełbaskami. I, co tu dużo ukrywać, suma kalorii w cudowny sposób ulega rozmnożeniu, niepostrzeżenie...

No i co, zrezygnować z grilla? Przenigdy! Mamy już zestaw sposobów, aby grillowanie było zdrowsze.

P
rzede wszystkim na grillu możemy przyrządzać fantastyczne zestawy warzyw i owoców. Wypróbowane to  bakłażan, papryka, cukinia, kukurydza, ziemniaki czy cebula, a także ananas, banany i jabłka.  Ale przecież  naszej inwencji w tym względzie nic nie ogranicza – tylko własna wyobraźnia :-). Możemy eksperymentować, traktując każdą próbę jak fascynującą przygodę. Świetne są warzywne szaszłyki. Można takie szaszłyki wzbogacić kilkoma krewetkami, kawałkami kurczaka czy innego mięsa i już nie będzie tak bardzo wegetariańsko :-). Oczywiście wiem, że zrezygnowanie z grillowanego  mięsa w ogóle dla wielu z nas nie wchodzi w rachubę. Ale co powiesz na takie zamienniki jak tofu czy grzyby? Boczniaki z grilla są fantastyczne. No i do każdego grillowanego mięska zjadamy sałatkę! Tylko proszę, nie polewaj jej olejem ani oliwą, jest tak ciepło, wystarczy wcisnąć całą pomarańczę, pół cytryny, posypać ziołami prowansalskimi, i sałatka z pomijalną ilością kalorii jest gotowa. W Metodzie Równowagi taka sałatka to DoWOLI. A w niej jak najwięcej antyoksydantów, czyli wymiataczy toksyn. Jak najwięcej sezonowych surowych warzyw, do tego pestki dyni i słonecznika (tu już jednak zwracamy uwagę na ilość, bo to ZdroweEXTRA) – taka sałatka nie tylko świetnie się komponuje ze smakiem grillowej uczty, stanowi doskonałe antidotum na HCA i WWA.

Rolę wymiataczy toksyn mogą też spełniać marynaty. Tylko koniecznie należy je przyrządzić samemu. Te kupne są pełne konserwantów i chemicznych polepszaczy smaku, co jeszcze pogarsza sytuację. Co dodać do domowej marynaty? Na pewno cenne będą ostre przyprawy, osłabiają działanie HCA i WWA. Jeśli lubisz, papryczki chili, czerwony pieprz czy curry będą znakomite. W marynatach przyrządzanych samodzielnie możemy też użyć ziół, w których są zawarte silne antyutleniacze. Zbadano, że dodanie mieszanki tymianku, szałwii i czosnku może obniżyć stężenie szkodliwych substancji nawet o 60%. A już zupełnie bezkonkurencyjny jest rozmaryn – jego zbadana i udowodniona siła obronna sięga 90%! Jak zrobić taką marynatę? Kilka łyżek wody, łyżka oliwy, odrobina soli, dużo pieprzu, i rzeczone zioła. Wymieszaj, posmaruj mięsiwo czy rybę, zamknij naczynie i wstaw do lodówki choćby na pół godziny. Akurat tyle czasu panowie będą walczyć z ogniem :-)

No i nie zapominajmy o alkoholu! Ale… do marynaty:-). Szczególnie czerwone wino jest znane z wysokiej zawartości antyutleniaczy. Wykorzystaj to w marynacie. Na Uniwersytecie w Porto w Portugalii zbadano, ze wołowina marynowana przez 6 godzin przed grillowaniem w czerwonym winie miała po przyrządzeniu o 40% mniej szkodliwych substancji. Resztę wina oczywiście nie wylewamy tylko pamiętamy, że 2 kieliszki po ok. 150 ml wina wytrawnego (lub półwytrawnego) to 1 porcja MałegoCoNIECO. Na zdrowie :-) Hedoniści uwielbiają Metodę Równowagi. ;-)

Obniżamy też temperaturę grilla. Im niższa, tym zdrowiej. Czas grillowania nieco się wydłuży, ale przecież to zazwyczaj i tak czas miłego spotkania towarzyskiego, choćby w gronie własnej rodziny. Na pewno przy grillu inaczej się rozmawia nawet o codziennych sprawach, można na nie spojrzeć z innej perspektywy. 

 


No i pamiętaj, aby nie grillować potraw na jeszcze palących się węglach, a dopiero na żarze. I nie bezpośrednio. Bardzo ważne jest używanie aluminiowych tacek. Sos z grillowanych potraw, który kapie na węgle grilla zamienia się w rakotwórcze opary. Te opary wędrują z powrotem na nasze grillowane potrawy i tak oto je zjadamy. Używając tacek, większość oparów zatrzyma się na tackach i potrawa będzie o niebo zdrowsza :-)

Jeśli to możliwe, zrezygnuj albo ogranicz też używanie chemicznych podpałek. Pozawalają one co prawda na szybkie rozpalenie grilla, ale to sama chemia, która wraz z dymem wnika do pieczonych potraw. Może fajnie przy rozpalaniu grilla pobawić się w harcerza, przypomnieć sobie skautowskie umiejętności. Moje dzieci regularnie zbierają w ogrodzie szyszki - świetna podpałka :-)

A więc nie porzucajmy grillowych przyjęć na fali przestrzegania zasad zdrowego stylu życia, potraktujmy je – jak zwykle – ze sprytem. Kilka drobnych zmian i można taką plenerową ucztą cieszyć się bez obaw.

Zobacz dla przykładu, jak z banana na grillu można zrobić prawdziwą ucztę:
To jeden z najprostszych deserów. Całe banany układamy na aluminiowej tacce i grillujemy, aż ściemnieją. W czasie, kiedy się pieką, wyciskamy sok z pomarańczy, dodajemy cynamon i cukier, ewentualnie inną słodycz, np. sproszkowaną stewię. Ugrillowane banany przekładamy na talerzyk, rozcinamy skórkę nożem i polewamy miąższ pomarańczowym syropem. Teraz łyżeczką wyjadamy zawartość jak z miseczki. Pycha! Wg Metody Równowagi Metabolicznej to DoWOLI. 

Ponieważ grill pozostawia nieograniczone pole do popisu, nie podaję kolejnych przepisów, za to dużo inspiracji, bo obraz mówi więcej niż tysiąc słów :-)


3 komentarze:

  1. Aż się chce rozpalić grilla! Tylko niech temperatura trochę spadnie... :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. allleee u ciebie są koszmetyki:)

    OdpowiedzUsuń