poniedziałek, 19 maja 2014

Jak podzielić swój ciężar na innych, czyli dlaczego w grupie jest lepiej?

Dzisiaj Ci powiem, jak swój ciężar (i chodzi nie tylko o nadmiarowe kilogramy) podzielić na innych. I od razu zaznaczę, że jest to świetna metoda, bo tym innym ciężaru nie przybędzie, a wręcz przeciwnie. Nazwijmy to metodą czarodziejskiego znikania ciężaru. Co prawda, jak wiemy, w odchudzaniu cudów nie ma, ale efekty udziału w grupie motywacyjnej mogą chwilami taki cud przypominać. 

Dlaczego w grupie lepiej  niż samemu?


Oj, pisałam już o tym kilka razy, najwięcej chyba 15 marca, ale dla porządku w skrócie przypomnę kilka powodów. 

Spotykam tu ludzi, którzy z grubsza (nomen omen :-) mają te same problemy co ja. Okazuje się, że ze swoimi czarnymi myślami, frustracjami, złością i czym tam jeszcze niefajnym, ale i z radościami z podobnych powodów, nie jestem sama. Inni mają podobnie. Ufff… nie jestem wyjątkowa. Wreszcie mogę uczciwie o tym pogadać.
  • Spotykam się ze zrozumieniem, z szacunkiem, z życzliwością. Pojawiająca się wzajemna sympatia i zaufanie pozwalają mi się zdystansować do siebie, a nawet szczerze z siebie pośmiać.
  • Ponieważ zaczynam lubić i szanować swoich kolegów z grupy – zależy mi na ich opinii i na ich dobrym samopoczuciu. To daje mi motywację, a mówiąc wprost,  potężnego kopa, żeby się postarać. Kaśce trochę zazdroszczę, więc pokażę jej, że ja też mogę. A Janka za nic nie chciałabym zdemotywować swoimi kiepskimi wynikami, niech chłopak uwierzy, że można, że on też potrafi razem z nami. No a poza tym wszyscy to bardzo fajni ludzie, chcę, żeby o mnie dobrze myśleli.
  • Poznaję świetne przepisy, które wypróbowuję na rodzinie – i o dziwo, smakuje im! Poza tym poznaję sposoby, jak sobie radzić na co dzień ze zmianami w rutynie, jak sobie radzić z kryzysem, z wahaniem, zniechęceniem.
  • Tylko tu szczerze i bez obaw mogę się przyznać do słabości, opowiedzieć o swoich błędach i porażkach.
  • Miałam trudności z wychodzeniem z domu w ogóle, wszędzie czułam się inna, może trochę gorsza… Teraz na spotkania Klubu lecę jak na skrzydłach (coraz lżejsza zresztą :-), bo będzie i ciekawie, i w dobrym towarzystwie.
  • W grupie działa ta „czarodziejska matematyka”: indywidualne sukcesy i radości każdego z nas zwielokrotniają się, ulegają pomnożeniu, a kłopoty i frustracje – podzieleniu, stają się malutkie.
  • No i jest tu fachowiec – nie jesteśmy zdani tylko na wiedzę z książek, na własne pomysły i domysły. Praktyk i teoretyk w jednej osobie zawsze obecny. Sama nie zauważysz, kiedy Twoje kilogramy zaczynają znikać (a nie przybywa ich innym członkom grupy!) i jak Twoje smutne myśli, zła samoocena i złość topnieją, podczas gdy inni też jakoś coraz pogodniejsi. Fajne, prawda?

Podczas licznych seminariów informacyjnych Klubu zawsze prosimy o wypełnienie ankiet. I okazuje się, że około 90% uczestników seminariów (a więc osób z założenia jakoś zainteresowanych wagą, dietami, odżywianiem, itp.) nigdy nie słyszało o odchudzaniu w grupie motywacyjnej. Terra incognita. 

W takiej sytuacji również trudno też, żeby Polacy wiedzieli, że skuteczność takiego odchudzania jest nieporównywalnie wyższa od odchudzania na programach indywidualnych.  A tak bezsprzecznie jest. Zainteresowanych badaniami odsyłam do mojego artykułu w Food Forum ( z maja 2014, lub na http://klubrownowagi.pl/mediao-nas/).

No i  teraz powstaje pytanie, dlaczego Polska tak rózni się w tym zakresie od innych krajów? Myślę, ze odpowiedź częściowo tkwi w naszych narodowych cechach, a częściowo w braku takiego działającego modelu.

Jako Polacy przede wszystkim jesteśmy wielkimi indywidualistami. Zbiorowo działamy sprawnie tylko w obliczu zewnętrznego wroga (a takim nadwaga jeszcze w naszym pojęciu nie jest) albo akcyjnie, krótkoterminowo, najlepiej jeszcze, żeby przy tym zamanifestować jakąś naszą postawę lub poparcie dla idei – maraton dla.., marsz w imieniu ... itp. Takie akcje są incydentalne, trwają krótko. Przez cały pozostały czas każdy z nas w swoim przekonaniu pozostaje najlepszym specjalistą od większości zagadnień, ze szczególnym uwzględnieniem  własnego życia. I jeżeli nawet uznamy w jakiejś dziedzinie autorytety, chcemy stosować  przyjętą wiedzę lub metodę w indywidualny i niepowtarzalny sposób, właściwy tylko dla nas samych. Niebagatelny wpływ na naszą postawę Zosi-samosi ma także kultywowanie postaci samotnego bohatera, który w każdej sytuacji, a szczególnie pozbawiony jakiejkolwiek pomocy,  da sobie radę. Ten romantyczny wzorzec od wieków wpaja nam i literatura, i przekaz historyczny, a od pokoleń opowieści rodzinne. Jak się temu nie poddać? To nie są słowa krytyki. Po prostu tacy jesteśmy. I to wcale nie jest źle, że mamy własne pomysły na każdy temat –  w końcu dzięki temu jesteśmy niesłychanie kreatywni. Ale niewątpliwie jest to cecha bardzo utrudniająca nam przyjęcie pomocy tam, gdzie fenomenalnie się ona sprawdza. 

To jednak nie jest tak, że potrzeba grupowego odchudzania wśród Polaków w ogóle nie istnieje. Jak najbardziej jest obecna i nawet kilkanaście lat temu taka inicjatywa się pojawiła. Niestety dość szybko poległa i może ten fakt także powstrzymuje od podejmowania kolejnych prób. Negatywne doświadczenia nas zniechęcają i to też jest jedna z powszechnych naszych cech.

Pamiętasz Klub Kwadransowych Grubasów w telewizji? To było na początku tego stulecia. Jako jeden jedyny tego typu program cieszył się sporą popularnością – czyli nawet wśród nas, indywidualistów, taka potrzeba jest.  O tym, że program na dłuższą metę się nie powiódł, zdecydowało kilka czynników. Po pierwsze to, że po jakimś czasie znikł z anteny telewizyjnej, co, przy braku jakiejś pozatelewizyjnej organizacji, która by go wspierała, spowodowało, że Kwadransowe Grubasy się rozproszyły. Zniknięcie programu z anteny było zapewne następstwem spadającej oglądalności. I tu mamy po drugie, po trzecie itd…

Jeśli chodzi o Kwadransowych Grubasów, myślę, że do negatywnego wyniku przyczyniła się też nie najszczęśliwsza nazwa klubu. Kto – choćby był najbardziej krytycznie na stawiony do siebie albo wyluzowany, pozbawiony miłości własnej i otwarty na publiczne naśmiewanie się z siebie – zniesie na dłuższą metę, aby to inni nazywali go grubasem? A jak już trochę schudnie, to kim będzie? Odchudzonym Grubasem?  Czy na zawsze  będzie już jakimś Grubasem? Kiedy zostanie awansowany do normalsów lub szczuplaków? Nie lubimy być kategoryzowani, wkładani do szufladek. To ma być moja i tylko moja decyzja, czy chcę coś poprawić w swoim życiu, a nie presja faktu, że ktoś mnie zaliczył do jakiejś kategorii i tak mnie nazwał.  Słowa mają moc! Nazwy mają moc. Jesteśmy na to wrażliwi. I bez znaczenia jest tu nasz najbardziej nawet realistyczny ogląd sytuacji.

To Ty sama masz zdecydować, czy czujesz potrzebę uporządkowania swojego odżywiania. To Ty masz zdecydować, czy czujesz się komfortowo ze swoją wagą, niezależnie od reakcji Twojego otoczenia. A może po prostu chcesz coś zmienić, bo zauważyłaś, że jedzenie i wahania wagi coraz bardziej wymykają Ci się spod kontroli, pomimo że zewnętrzne efekty nie są jeszcze tak widoczne.*  

No i jeszcze jedna sprawa – wszyscy jak jeden mąż jesteśmy ogromnie zajęci (zawodowo, rodzinnie) i absolutnie nie mamy czasu na zadbanie o siebie inaczej niż np. w drodze do pracy. Nie ma mowy o spotkaniach raz w tygodniu. –Wybacz, z tym nie będę się tu rozprawiać, zrobiłam to już w innym miejscu, a i wielu innych wyśmiało już ten problem na różnych forach. On istnieje tylko w naszych głowach. Wystarczy tylko minimalne przeorganizować priorytety i już wszystko się zgadza. Bez rozciągania doby poza standardowe 24 godziny.

No dobrze, zostawmy te tematy. Idźmy do przodu. Dobra wiadomość jest taka,  że jeśli chodzi o odchudzanie w grupach w naszym kraju widać już  światełko w tunelu. Po pierwsze, dzięki coraz liczniejszym podróżom, Internetowi i szybkiemu przepływowi informacji zauważyliśmy wreszcie, że takie grupowe długoterminowe programy odchudzania z powodzeniem działają i są bardzo popularne w wielu krajach, szczególnie anglosaskich. Daje to do myślenia, poza tym wzorce z USA i z Wielkiej Brytanii przyjmujemy najchętniej. A po drugie,  powstała realna inicjatywa, spójny program i metoda, uwzględniające wszystkie nasze narodowe zalety :-) A poważnie – poza profesjonalnym, sprawdzonym programem zasadami spotkań są szacunek dla wszystkich i dla każdego indywidualnie, empatia, zrozumienie dla nieuniknionych potknięć i słabości oraz prawo do zachowania dyskrecji. To są podstawy działania współczesnych grup motywacyjnych. Tak działają Wight Watchers w Stanach Zjednoczonych i Slimming World w Wielkiej Brytanii, tak działa też każda Grupa Motywacyjna Klubu Równowagi w Polsce. Programy amerykański i brytyjski działają już około 50 lat, widać więc, że są długoterminowe. Tak samo planujemy poprowadzić program Klubu Równowagi.

A teraz a propos dyskrecji. Może widziałaś na YouTube albo na stronie Klubu Równowagi film o naszych spotkaniach. Widać tam, że w czasie tych spotkań stajemy na wadze. Ale wynik jest znany tylko Tobie i trenerowi prowadzącemu grupę! To ważne! Głośno mówimy tylko o zmianie, np. „o! pięknie, 2 kg mniej niż ostatnio”, albo: „no, dzisiaj kilogram więcej, naprawimy to”. Ale czy to zmiana z 61 kg na 59, czy ze 114 na 112 wiesz tylko Ty i trener, chyba że chcesz sama poinformować o szczegółach całą grupę. Poza tym umawiamy się, że nasze radości i smutki, nasze spostrzeżenia i wątpliwości pozostają między nami. Chętnie i bez ograniczeń dzielimy się tylko przepisami kulinarnymi :-)

W grupie motywacyjnej otrzymujesz jeszcze jedną niezwykle cenną rzecz: wsparcie profesjonalnego Trenera. To ogromna wartość, tak znacząca, że już niebawem poświęcę temu oddzielny wpis. Wspomnę tylko, że cały czas jeszcze jestem pod wrażeniem zaangażowania, entuzjazmu i profesjonalnego podejścia pierwszej grupy wyszkolonych w klubie Trenerów. Będzie ich więcej, bo sygnały o zainteresowaniu metodą napływają z całej Polski. Ale to właśnie ta pierwsza grupa napawa mnie ogromną nadzieją, że tym razem i u nas w kraju fajny program ma duże szanse powodzenia. To dzięki temu wierzę, że my, niepowtarzalni i kreatywni, a także „najmądrzejsi” indywidualiści, potrafimy zrobić razem coś fajnego, coś co widać, coś na zawsze.

*Jeszcze raz podkreślam, że to przesłanie, ten blog i cała Metoda Równowagi Metabolicznej są skierowane do osób, które nie borykają się z zaburzeniami ożywiana o podłożu psychicznym (np. anoreksja, bulimia, ortoreksja) lub z poważnymi zaburzeniami metabolizmu – te zaburzenia wymagają medycznej pomocy specjalistycznej.

8 komentarzy:

  1. No to może nareszcie coś z sensem będzie, a nie tylko po to, by na "puszystych" zarobić. Życzę powodzenia.
    T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie taki jest plan - z sensem :-) Dziękujemy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieszkam niedaleko Leszna (wlkp)-gdzie znajdę najbliższa grupa równowagi??

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej chwili w Poznaniu i Swarzędzu. Ewentualnie zapraszam do grupy wideo - niedziela 19:30. Zapisy:klub@klubrownowagi.pl. Szczegóły o Grupie VIDEO:http://klubrownowagi.pl/grupa-motywacyjna-video-przez-internet/
    Zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może w Lesznie uda sie taką grupe stworzyc?? Byłabym pierwszą zapisaną:):)

      Usuń
    2. Potrzebujemy w Lesznie zatem osobę w równowadze w odżywianiu i zainteresowaną pomaganiem innym oraz zainteresowaną odżywianiem. Jeżeli zna Pani takiego np dietetyka, trenera fitness, albo po prostu zapaleńca - proszę dać do nas kontakt. W lipcu jest szkolenie trenerów i od sierpnia już taka osoba mogłaby działać :-) Zgłoszenia na klub@klubrownowagi.pl

      Usuń
  5. Dowiedziałam się o WAS dzisiaj w programie "Pytanie na śniadanie". Akurat wychodziłam do pracy, ale wysłuchałam was do końca. Mieszkam w Rudzie Śląskiej i mam pytanie, czy na terenie Śląska działa grupa - klub równowagi? Jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, właśnie otwieramy Grupę w Katowicach. Proszę o przesłanie swoich danych na klub@klubrownowagi.pl z informacją, że chodzi o Grupę na Śląsku. Zapraszam

    OdpowiedzUsuń