piątek, 11 kwietnia 2014

Szara myszka czy arogancki paw? A może coś pomiędzy?


Co ma poczucie własnej wartości do sposobu odżywiania? Och, na pewno wiesz, że mnóstwo. Przecież już ustaliłyśmy w lutym, że zarówno jedzenie, jak i odchudzanie tak naprawdę zależą od głowy. A informacje o sobie samej są jednymi z
                                                     najważniejszych, jakie w tej głowie
                                                     przechowujesz. 

I pewnie też Cię nie zaskoczę wiadomością, że z mądrym odżywianiem (i takim też chudnięciem) najlepiej koresponduje właściwa, zrównoważona samoocena. Właściwa, czyli nie za wysoka i nie za niska – wszystko w równowadze. Jak w naszej Metodzie. :-)

Niby oczywiste, ale warto przyjrzeć się temu trochę bliżej. Podeprę się tym razem badaniami przeprowadzonymi w Klinice Mayo w Stanach Zjednoczonych.

Samoocena to Twoja ogólna opinia o sobie samej – jak szczerze postrzegasz  swoje możliwości i ograniczenia. Kształtuje się już we wczesnym dzieciństwie i właśnie w kontekście wychowania dzieci ten temat jest najczęściej podnoszony. Ale przecież my, dorośli (którzy kiedyś byliśmy dziećmi), też często potrzebujemy popracować nad obrazem samego siebie, możemy na tym naprawdę skorzystać, a na pewno w dużej mierze mamy na to wpływ.

Ale najpierw, po co?

Trochę teorii.

Zbyt wysoka samoocena to nierealistycznie pozytywne zdanie o sobie . Gdy masz zawyżone poczucie własnej wartości, z reguły czujesz się lepsza od otaczających Cię osób. Takie uczucia mogą prowadzić arogancji lub zbytniej pobłażliwości wobec samej siebie, a często do jednego i drugiego. Jakie to ma przełożenie na odżywianie się? Duże! Arogancja każe Ci lekceważyć wszelkie dobre rady (np. żywieniowe), bo są dobre tylko dla przeciętniaków. A pobłażanie sobie – tam gdzie niby wiesz, że nie powinnaś, pozwolisz sobie jednak, Ciebie na pewno nie dotyczą złe skutki. No i taka postawa bardzo często rodzi stres: ‘ja, taka niewątpliwie wspaniała naprzeciw tego głupiego świata, który mojej wspaniałości nie dostrzega i nie jest w stanie docenić’.  Też stres! Wynagrodzić może Ci to coś pysznego, co SAMA dla siebie wybierzesz, nie zniewolona jakimiś zaleceniami dietetycznymi dobrymi dla innych. A że często jest to coś tuczącego i nie bardzo zrównoważonego – to już inna sprawa.
 
Niska samoocena każe Ci się skupić na Twoich słabościach i wadach. Nie dajesz sobie szans na zrobienie czegoś wartościowego, bo nie masz zaufania do swoich umiejętności. Uważasz, że inni są zdolniejsi i to oni mogą odnieść sukces. Nie jesteś w stanie przyjąć komplementów i pozytywnych opinii o sobie. Boisz się niepowodzenia. I dlatego wrzucasz w siebie byle jakie jedzenie, bo do lepszego, bardziej przemyślanego, nie dajesz sobie prawa. A w kwestii swojej wagi z góry rezygnujesz albo wybierasz metody, gdzie ktoś lub COŚ zrobi wszystko za Ciebie , np. odchudzi Cię cudowny (i bardzo drogi) suplement.

Zdrowe poczucie własnej wartości leży pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Oznacza, że masz zrównoważony, uczciwy obraz samej siebie. Masz dobrą opinię o swoich umiejętnościach, ale rozpoznajesz swoje wady. Rozumiesz swoją wartość i dlatego szanujesz innych.

A korzyści ze zdrowego poczucia własnej wartości? Mnóstwo:
  •     poczucie bezpieczeństwa,
  •     dobre relacje z innymi,
  •     zaufanie do własnych umiejętności,,
  •     otwartość na wiedzę i opinie, które mogą Ci pomóc zdobyć i opanować nowe kwalifikacje,
  •     asertywne wyrażanie swoich potrzeb i opinii,
  •     zdolność do podejmowania decyzji,
  •     umiejętność tworzenia bezpiecznych i uczciwych relacji (i mniejsze prawdopodobieństwo,   
  •     że będziesz się trzymać tych niezdrowych),
  •     realistyczne oczekiwania, więc nienarażanie się na zbytni krytycyzm,
  •     większa odporność na stres i niepowodzenia,
  •     i wiele innych.

Super! Chcę być taka! Ale jak to zrobić???
Można.

W dużym skrócie, wpływ na kształtowanie Twojej samooceny mają Twoje myśli, relacje z innymi i doświadczenia. O ile niewielki albo żaden wpływ mamy na większość  czynników zewnętrznych, o tyle na własne myśli mamy. I to bardzo duży. Z całą pewnością to nasze własne myśli tak naprawdę kształtują poczucie własnej wartości. A myśli w dużej mierze podlegają kontroli. Jeśli masz tendencję do skupienia się na swoich słabościach i wadach , możesz nauczyć się przeformułowywać negatywne myśli i skupić się na swoich pozytywnych cechach. Warto coś zrobić w tym względzie.

To już powszechnie znane prawdy, że poczucie niskiej wartości bardzo sprzyja objadaniu się. Występuje ono w roli rekompensaty za ‘ciosy od losu’. Niskie poczucie własnej wartości rodzi też dużo stresu, kiedy nie jesteśmy zadowolone z efektów naszych działań (czy nawet z samych tych działań albo ich braku). Ale, jak już wspomniałam, nierealistycznie  wysokie poczucie wartości też rodzi stres. Zajadanie stresu to też fakt wielokrotnie potwierdzony naukowo i empiryczne. Znasz to, prawda?  Czyli widać, że jak brakuje równowagi, także w samoocenie, zdrowe odżywianie i zdrowe utrzymanie wagi (albo mądre odchudzanie) są w niebezpieczeństwie.

A co na to Metoda Równowagi? Oczywiście zaleca równowagę :-).
Jak już pisałam w ubiegłym tygodniu, rozpoczęcie stosowania Metody Równowagi Metabolicznej wymaga wprowadzenia zmiany. A zmianę o wiele łatwiej się wprowadza, kiedy ogólnie jesteśmy ze sobą pogodzone, dobrze się ze sobą czujemy. Niektórzy twierdzą, że bez takiej postawy skuteczne wprowadzenie zmiany nie jest w ogóle możliwe. A więc nie zahukana szara myszka i nie obrażony na wszystkich paw tylko świadoma siebie osoba, akceptująca się w swojej roli. Ideał, prawda? Nie namawiam do perfekcjonizmu ani do ciężkiej nieustannej pracy nad sobą (tym też się można nieźle zestresować), jednak uzmysłowienie sobie, jakie skrajności mi nie służą i zastanowienie, gdzie jest ten złoty środek, bardzo pomaga w zachowaniu właściwego balansu.

W Klubie mamy takie założenie, żeby ułatwić wprowadzenie zmiany poprzez spowodowanie, że czujemy się z sobą samą dobrze. Ponieważ większość osób odchudzających się ma tę samoocenę zaniżoną, pracujemy nad jej podniesieniem. Mamy swoje sposoby:-) I to działa!

Na koniec krótki opis badania przeprowadzonego na grupie gospodyń domowych. Tu też, w zależności od własnych ‘potrzeb’, można czuć się myszką albo pawiem.

Na początku badania grupie kobiet zmierzono różne parametry fizyczne – ciśnienie krwi, poziom cholesterolu, wskaźnik BMI, przeprowadzono szczegółowy wywiad o ich stylu życia. Następnie połowie z nich oznajmiono, że są super, mają świetne wyniki badań, pochwalono ich styl życia, w wysokim stopniu dowartościowano. Drugiej połowie nie powiedziano nic. Obie grupy odesłano do domu.

Po miesiącu w obu grupach ponownie zbadano wszystkie parametry. Pierwsza grupa miała statystycznie znacząco lepsze wyniki. Druga bez zmian.

Więc gdzie jest nasze zdrowie? Nasze odżywianie? Nasza sylwetka?

W głowie! Najlepiej – dobrze o sobie myślącej! :-)

4 komentarze:

  1. Ja też wierzę w moc pochwał, kiedy rodzina chwali moją kuchnię mam większą ochotę nas zdrowo odżywiać. Dziękuję za świetne przepisy i wsparcie z humorem. No i chwalę tego bloga :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i zapraszam do zostania Obserwatorem :-)

      Usuń
  2. pani w szlafroku jest warta wszystkie pieniądze, piękna jak różowy słoń ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ ten paw przecudny! lepszy od pani w szlafroku...

    OdpowiedzUsuń