piątek, 4 kwietnia 2014

MCN, ZE, MRM – co to jest?! Po co się bawić alfabetem? - część 2

Całe życie próbowałam schudnąć, ale nie wiedziałam, że w tym celu muszę nie odchudzać się, a po prostu uporządkować swój świat jedzenia. Zdanie sobie z tego sprawy było odkrywcze. I zaskakująco skuteczne :-) 
Ostatnio pisałam o DoWOLI, ZdrowymEXTRA i MałymCoNIECO. To mój sposób właśnie na uporządkowanie świata jedzenia, w którym nie Ty jedna już nie możesz się połapać. To zdrowe, tamto niezdrowe, co lepsze, co ma mniej kalorii, za co przepłacasz, od czego się tyje. Istny obłęd.
W 1 kwietnia już w skrócie wyjaśniłam, na czym polega podziała i jakie produkty są w której grupie. Dziś trochę więcej o sprycie dietetycznym.

Swoiste ‘handlowanie’ między grupami ZE i MCN jest jednym z elementów wspominanego już na tym blogu dietetycznego sprytu. Na przykład pieczywo.  Grahamka to 1 porcja ZE,  kajzerka to 1 porcja MCN. Grahamka ma prawie 200 kcal, a kajzerka jakieś 113 kcal. W Metodzie zawsze możesz zamienić kajzerkę na grahamkę. Dlaczego? Dlaczego grahamka mająca prawie dwa razy więcej kalorii bardziej się nam ‘opłaca’ niż kajzerka? Pewnie już wiesz, ale powiem to jeszcze raz: pełnoziarnista mąka w grahamce jest korzystniejsza dla równowagi metabolicznej niż wysoko przetworzona (w więc wyczyszczona z błonnika) biała mąka w kajzerce. Grahamka będzie trawiona wolniej, wolniej też wzrośnie we krwi poziom insuliny, jej poziom będzie stabilny. Kajzerka dostarcza tzw. „szybkich” węglowodanów, szybko zamienianych na glukozę, insulina też musi nadążyć, nasz mózg zorganizuje więc szybki wyrzut insuliny w takiej ilości, że Ty już dawno zapomnisz o kajzerce, a insulina będzie się upominała o coś jeszcze do zneutralizowania – po prostu będziesz głodna i pewnie wtrząchniesz jeszcze ze dwie kajzerki. Ups!  To co się bardziej opłaca odchudzającemu człowiekowi? Niecałe 200 kcal grahamki czy 340 kcal trzech kajzerek?
 
To samo dotyczy soków. Świeżo wyciskany z owoców sok zawiera kawałki miąższu, w cytrusach także fragmenty błonek oddzielających cząsteczki – to mnóstwo błonnika, a więc zajęcie dla naszego układu trawiennego. Oczyszczone i bardzo często dosładzane soki z kartonów i butelek tego błonnika nie mają, czyli dostarczają sporą porcję szybko przyswajalnego cukru. Dalszy scenariusz jak powyżej. Po szklance takiego soku na pewno będziesz miała zapotrzebowanie na coś jeszcze ‘na ząb’. Albo nawet na kilka zębów… Już teraz wiesz, dlaczego podział na ZE i MCN czasem może Ci się wydać nielogiczny. Ale jest wypróbowany! Empirycznie :-)
 
Dietetyczny spryt obejmuje oczywiście wiele innych chwytów. Będę Ci je czasami podsuwać, a na pewno sama znasz i wiele. 

Wiem, że nadal możesz wątpić, czy to możliwe, żeby schudnąć, jedząc wszystko. Przecież to taki niezgodne z tradycyjnym podejściem… Na Spotkaniach Klubu często pojawiają się osoby właśnie tak myślące, a na kolejnym Spotkaniu, po tygodniu okazuje się, że chudną, i to wcale nie mało, i są szczerze zdziwieni – przecież cały tydzień tyle jadłam, nie byłam godna, jadłam nawet słodycze, a schudłam, jak to możliwe. To jest właśnie nasz spryt dietetyczny :-)


Ale spryt działa, kiedy stosuje się go sprytnie, ale w całości.
Moja wiecznie zapracowana i zagoniona przyjaciółka Ala przysłała mi niedawno takiego maila:
 
Droga Aniu, nie przyznawałam się głośno, ale te Twoje teorie – opowiadałaś u Iwony  – bardzo mi się spodobały i po cichu zaczęłam wprowadzać je w życie, ale kawałkami, bo przecież wiesz, że nie mam czasu na żadne grupy no i nie zmienię nagle rodzinie całego domowego jadłospisu. No więc teraz twardo zaczynam dzień od szklanki wody, nie wychodzę z domu bez śniadania, nie dopuszczam do bycia głodną w ciągu dnia, a na kolacje wypróbowałam niektóre Twoje przepisy… Bardzo są smaczne i ogólnie mam lepszy humor, ale, co tu dużo gadać, przytyłam. Coś robię źle??? Pomóż, bo przejdę na dietę! :-)
Przytaczam ten list za zgodą koleżanki. Po rozmowie – na którą szczęśliwie miała czas – i dopytaniu okazało się, że śniadania (na które wcześniej też nie miała czasu) były z pełnym wypasem, żeby dały paliwo na cały dzień – białe bułeczki, kabanosy, żółty ser i dżem bez opamiętania, czasami ‘zdrowa’  jajecznica na boczku. Żeby w pełnym zajęć dniu biznesłumen nie być głodną, Ala zjadała na szybko to, co było pod ręką, najczęściej batonik czy kanapkę. I wszystko w przeświadczeniu, że zadbała o siebie, robi dobrze. Też bym miała lepszy humor! I też bym przytyła.
 
Na szczęście Ala ma poczucie humoru, więc szczerze powiedziałam jej, że działała jak ktoś, kto jest uczciwy od 15. do 20. albo jak ten, kto jest na trzech dietach na raz, bo jedną się nie najada.  Ustaliłyśmy, że ‘kawałkami’ Metoda Równowagi Metabolicznej nie działa (jak większość spójnych systemów) i że jako osoba przeokropnie zajęta znajdzie jednak te dwie godziny choćby co drugi tydzień i pozna porządnie Metodę na Spotkaniach. Obiecała rzetelnie się zapoznać z ‘podręcznikiem’ Klubu. Startuje jeszcze raz. Trzymam kciuki, bo nie chcę, aby spełniła swoją groźbę i przeszła na dietę 

Wprowadzenie nowego spojrzenia na żywność – nie według kaloryczności czy tradycyjnych wyobrażeń, a właśnie takich grup, to spora ZMIANA. A zmiana to komplikacja, utrata bezpiecznych, dobrze znanych ścieżek. Nie lubimy zmian, a czasem wręcz nieświadomie się przed nimi bronimy, jakkolwiek byłyby korzystne. Wykazują to wszelkie badania psychologiczne, różniące się tyko wskazywanym procentem ‘nielubiących’ w danej populacji. Zawsze jednak jest to procent bliżej 80, a nawet 90. Dlatego do wprowadzenia każdej zmiany jest nam potrzebna MOTYWACJA. I tu oczywiście masz gotowe odpowiedzi: przecież chcę schudnąć, chcę zmieścić się w tę szałową kieckę, chcę, żeby przestały mnie boleć kolana, chcę się podobać, chcę… Wiem, wiem, znam z autopsji :-) Uwierz, to nie wystarczy. Ile razy, pozostawiona sam na sam ze swoimi rozterkami i zmęczona dietetycznymi restrykcjami, mówiłaś sobie: eee, ta kiecka wcale nie jest taka szałowa, poza tym już wychodzi z mody albo: kolana smarowane nowym żelem już tak nie dokuczają, i jeszcze: nie muszę się podobać każdemu, a jak kocha, to bez względu na rozmiar, nie będę niewolnicą medialnych wzorców urody. 

Tak naprawdę jesteśmy istotami racjonalnymi i prawdziwą motywacją może być dla nas rzetelna wiedza, DLACZEGO to jest dla mnie dobre. Jesteśmy też istotami emocjonalnymi i aby utrzymać się w nawet najbardziej słusznych, ale niewygodnych postanowieniach potrzebne jest nam WSPARCIE. Te elementy znajdziesz właśnie w Klubie Równowagi. Prostą, kompetentną informację o mechanizmach metabolicznych przełożonych na codzienne życie, sposoby automotywacji oraz, co najważniejsze, ludzi, którzy robią to samo, razem z Tobą.  

Już wspominałam, w Metodzie Równowagi Metabolicznej nie ma restrykcji i zakazów, ale właśnie jest ZMIANA. Czy wiesz, jaką fascynującą przygodą jest wprowadzanie zmiany wspólnie z innymi? To co skomplikowane i męczące staje się proste i… radosne – nawet dzielenie się swoimi błędami i małymi porażkami jest wartością pozytywną, łatwiej jest się po potknięciu podnieść, otrzepać i pójść dalej, razem.
 
A tak bliżej ziemi: co byś powiedziała na plan ‘Chcę schudnąć i potem nie utyć’ zamiast ‘Chcę schudnąć’? Jeśli chcesz schudnąć tylko na chwilę – niektóre diety Ci to zapewnią. Jeśli jednak chcesz schudnąć i…  Zapraszam do Klubu Równowagi.

P.S. 1
A oto kilka szybkich przekąsek złożonych ze ZdrowegoEXTRA:
- batonik białkowy  (niedrogi, smaczny i odżywczy, a najważniejsze dostęny w sklepach a nie tylko w klubach fitness, jest GoOn Sante)
- kawałek żółtego sera i cały pomidor albo 2 kiszone ogórki
- kubeczek  kaszy kus-kus (najlepiej razowej) zalanej wrzątkiem z drobno pokrojonymi  dowolnymi owocami, możesz dorzucić łyżkę czy dwie jogurtu naturalnego
- 2 lub 3 kromki  chrupkiego pieczywa, macy albo pieczywa ryżowego posmarowane białym  serkiem  z  kilkoma  plastrami szynki drobiowej i miską sałaty
- miska kiszonej  kapusty i 1  średni kabanos
- kubeczek  waniliowego serka homogenizowanego (może być na pół z naturalnym) z dowolnymi owocami
- koktajl  jogurtowy lub mleczny  z odżywką  proteinową  - 1  szklanka



P.S. 2
Szczegóły Metody Równowagi Metabolicznej znajdziesz na www.klubrownowagi.pl lub w podręczniku Metody

6 komentarzy:

  1. No właśnie, ja tak samo często robię, jak ta koleżanka Ala, staram się "dietować" chociaż kawałkami, bo na całość nie mam psyche albo czasu, albo siły i jak nie działa szybko się zniechęcam. Ale metoda MRM mnie zachęciła, spróbuję chyba jeszcze raz :-). Zuza

    OdpowiedzUsuń
  2. święte słowa o tej zmianie, pani Aniu. I łatwiej się przeprowadzić do innego miasta niż wprowadzić drobne zmiany w trybie życia czy w kuchni, znam to z doświadczenia, ale jak się człowiek trochę postara to potem wielka radość i satysfakcja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem, czy to naprawdę działa, tak bez żadnego jo-jo. Bo jeśli tak, to wydaje się proste. Czy są już jakieś badania na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, Klub stara się o dotację na badania socjologiczne na temat skuteczności. Na tę chwilę nie ma badań tej metody. Gwarancję braku jo-jo opieramy na prostym fakcie, że jeżeli przyczyną schudnięcia jest zmiana nawyków, to jest to zmiana trwała. W przeciwieństwie do zwykłej diety, która się kiedyś kończy i wracamy do starych nawyków. No i jo-jo jest wtedy gwarantowane. Poza tym już wiele osób w Klubie schudło dzięki tej Metodzie i zgodnie deklarują brak poczucia bycia na diecie i brak powodów do tego, żeby wracać do starych nawyków. Bo po prostu z nowymi jest im dobrze :-) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. czy będzie więcej przepisów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już w przyszłym tygodniu - domowe wypieki. Zapraszam też do nabycia naszej książki z przepisami. Szczegóły: http://klubrownowagi.pl/materialy/nasze-ksiazki-i-pomoce/
      Pozdrawiam

      Usuń