czwartek, 13 lutego 2014

Wstępniak !

Zapraszam Cię na swój blog.

Chcę tu pogadać o czymś naprawdę dla mnie ważnym. Całe życie się odchudzałam: albo byłam na diecie, albo katowałam się ekstremalnym sportem, a najczęściej jedno i drugie. Pragnęłam dobrej figury bardziej niż czegokolwiek na świecie, nie liczyły się zdrowie, równowaga organizmu czy nawet umysłu – chciałam być szczupła!

I ciągle byłam grubaskiem

Ale już nie jestem!

Otóż odkryłam coś naprawdę fajnego.
Odkryłam i dogłębnie, skrupulatnie
i długofalowo przetestowałam na sobie samej.

Działa.

Odkryłam, przetestowałam i wciągnęłam
w przedsięwzięcie kolejne ‘grupy kontrolne’. U nich też działa. U mnie trzyma się już
7 lat*, więc chyba mogę uznać, że jo-jo mnie nie dopadło.
Jestem gotowa, żeby swoje odkrycie wysłać w świat. Zrobię to właśnie tutaj.

Cierpliwości.

Najpierw ważne pytanie: do której połowy ludzkości się zaliczasz? Do tej ‘mniejszej’**, która nie ma żadnych problemów z nadwagą, czy do tej ‘większej’, która  jest na diecie i/albo była na diecie i/albo wie że będzie na diecie, albo po prostu godzi się z ‘urokami‘ swojej tuszy?

Jeśli należysz do tej pierwszej połowy – natychmiast przejdź na  jakąś inną stronę,
np. o nowoczesnym designie, jeśli natomiast jesteś członkiem tej drugiej  - zostań, bo mam dla Ciebie doskonałą wiadomość: diety odchudzające nie działają. Może głośniej, bo to najczystsza prawda: diety odchudzające nie działają.

Na krótko, na moment – tak  (choć nie zawsze), na własny ślub, na wesele przyjaciółki, na komunię chrześniaka, na wyjazd marzeń….

A potem – jedno wielkie jo-jo, a właściwie JO-JO.

Ja, odwieczny pulpet, niestrudzona bojowniczka z nadmiarowymi kilogramami, weteranka diet
i niestrudzona pochłaniaczka cudownych pigułek i wyciągów ponad 7 lat temu porzuciłam to wszystko i….. jestem szczupła, zdrowa, zadowolona. E, więcej, jestem szczęśliwa -  w końcu pokonałam swojego demona i to tak jakby bez walki.

Pierwszym krokiem było zaakceptowanie tego okrutnego faktu, że nie działają ani diety ani cudowne eliksiry ani inne magiczne (i kosztowne) sposoby ‘na skróty’. Ten temat mam z głowy, jest zamknięty, więc dużo energii mogę skierować na to, co jest skuteczne.

Odkryłam Metodę Równowagi Metabolicznej.

Moje odkrycie  nie przypominało archimedesowego Eureka!, to był proces,  połączenie wiedzy, intuicji i praktyki rzetelnie na sobie wypróbowane.

Ale dla mnie to jest Eureka! I to do sześcianu, dlatego nawet postaram się dla mojej Metody o ®.

Tu jednak znajdziesz wiele elementów tego ®.

Determinacja i frustracja wynikające z coraz większej liczby przegranych bitew w wojnie o dobrą figurę pchnęły mnie nawet na podyplomowe studia z dziedziny psychodietetyki. Dały mi one dużo naukowej wiedzy, głównie o tym, co robiłam kompletnie bez sensu. Ale do tego, jak wygrać, musiałam dojść sama.

No więc, czego tu nie znajdziesz:

- Żadnej diety cud
- W ogóle żadnej diety
- Żadnej listy zakazanych pokarmów i napojów
- Żadnej forsownej gimnastyki, nieforsownej zresztą też nie
- Żadnych njusów o właśnie odkrytych i jedynych skutecznych grenlandzkich czy madagaskarskich porostach (nasionach, grzybkach etc.)
- Żadnych pigułek, plastrów, eliksirów.
- Żadnych adresów do klinik z liposukcją i balonikowaniem żołądka
- Różowego słonia***.

A co znajdziesz?

- Powody, z których wszystko z listy powyżej jest bez sensu – naukowo i zdroworozsądkowo udokumentowane - to tak w ramach motywacji, żeby już się nie katować dietami i nie drenować portfeli na suplementy
- Fragmenty mojej historii, czyli drogi do sukcesu (moją historię w odcinkach…)
- METODĘ, jak żyć bez cudownych sposobów i być szczupłym, zdrowym etc.
- Ciekawostki  związane z tą metodą
- Sposoby i sposobiki, jak obniżyć ‘siłę rażenia’, czyli kaloryczność ulubionych potraw
- Bardzo konkretne porady i przepisy żywieniowe – wśród przepisów znajdziesz i schabowego,
i gołąbki, i mielone, spaghetti, sernik, szarlotkę, i curry. I zaufaj mi, te dania nie są z trawy i sałaty
i ‘w opakowaniu zastępczym’. To prawdziwe, smaczne jedzenie.

Kociołek Wieprzowy, Zdrowy Schabowy, Mięsne Kofty, Zamiast Frytek, Owocowe Brulee, Pannacota z Kardamonem, Nadziewany Bakłażan, Sajgonki, Torcik Niebylejaki. To nie brzmi jak dieta, prawda?

A może sama lub sam zechcesz coś dopisać?

* – mamy luty 2014

** – autorka generalnie wie, że połowy są równe, ale dla potrzeb tego wpisu postanowiła posłużyć się mądrością ludową, która głosi, że mniejsza i większa połowa nagminnie występują
w przyrodzie;

*** – o różowym słoniu jeszcze tu przeczytasz, pomimo że go nie ma :)

4 komentarze:

  1. Superrrrrrr! Ja też tak chcę jak ty Aniu wyglądać. Z pewnością będę tu zaglądać często bo to co piszesz i jak piszesz czyta się jednym tchem, masz lekkie pióro i bardzo dużą wiedzę a do tego wszystko poparte własnym doświadczeniem tego mi trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Ty już świetnie wyglądasz, czego Ci gratuluję :-) Zaprasżam do czytania kolejnych wpisów :-)

      Usuń
  2. Ja też będę częstym gościem na tym blogu , Anię znam i to co będzie pisała będzie prawdą , to dla nas odchudzających się będzie super lekcja jak zdobyć upragnioną figurę

    OdpowiedzUsuń