piątek, 28 lutego 2014

Sprayem w myślenie! Czy to możliwe, żeby spray do nosa podejmował za Ciebie decyzje, czy i ile chcesz jeść?



Dzisiaj napiszę o pewnych nowatorskich badaniach. Zespół naukowców z San Francisco poddaje obecnie testom specjalny spray do nosa zawierający naloxon*, który ma zapobiegać napadom objadania się u osób cierpiących na zespół gwałtownego objadania się. Badaniom naukowców jak najbardziej należy przyklasnąć, bo każda szansa na skuteczny lek to zwycięstwo medycyny.
W opisie wyników medycznych testów uderzył mnie jeden szczegół. Uczestnicy badania zostali poinformowani, że spray pozbawi ich wszelkiej przyjemności z jedzenia. Mieli go użyć zawsze, gdy poczuli impuls do objadania się.  Po 24 tygodniach okazało się, że członkowie obu grup poddanych testowi – jedna otrzymała naloxon, a druga placebo – zanotowali znaczny spadek ulegania takim impulsom – grupa naloxonu w 75%, a grupa placebo w 62%!

I czego to dowodzi? Badacze twierdzą, że skuteczności leku.

A ja twierdzę, że

TO BADANIE DOWODZI POTĘGI NASZYCH MYŚLI.

Nawet osoby z przypadłością, która utrudnia im życie, są w stanie użyć właśnie mózgu, a nie chemii, aby walczyć ze zgubnym nawykiem. Placebo zadziałało co prawda słabiej niż naloxon, ale za to jak silnie!!! Jeżeli z placebo można uzyskać takie wyniki, to po co truć się chemią? I to jeszcze działającą na mózg!!!

Nasz mózg, w swych podstawowych funkcjach broniący nas przed śmiercią głodową (tzw. mechanizmy przetrwania, które w czasach obfitości pożywienia wiodą nas właśnie do nadwagi), jest jednak naszym ogromnym sprzymierzeńcem. Jesteśmy istotami myślącymi, nie tylko ulegamy instynktom. Mamy intelekt, motywacje, możemy dokonywać świadomych wyborów. To mózg nam zapewnił miejsce na drabinie ewolucji. Więc używajmy go,  kiedy chcemy poprawić swoje życie. Kiedy chcemy na przykład być i szczupli (czyli też dużo zdrowsi!), i pogodzeni z sobą, w harmonii, niezestresowani restrykcjami.

Spodziewam się – bo prawie zawsze tak się działo – że bardzo szybko jako komercyjny ‘odprysk’ opisanych badań  pojawią się na rynku kolejne cudowne specyfiki na odchudzanie,  tym razem w formie sprayu. ‘Schudnij bez wysiłku, wystarczy, że psikniesz sobie do nosa!’ W formie tabletek jest tego już całe mnóstwo. Teraz dojdzie nowa forma J
A przecież możemy użyć głowy, a nie tabletki czy sprayu. W sprawach związanych z naszą wagą możemy dać radę, kiedy uświadomimy sobie pewne sprawy i gdy mamy motywację.
I nie chodzi tu o żadne pranie mózgu, hipnozę, psychoterapię, ale o zwyczajny świadomy kontakt z sobą samym i dokonywanie wyborów zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i  własną naturą. A do czego namawiają nas reklamy środków odchudzających? ‘Nie zaprzątaj sobie głowy chudnięciem! Zażyj  tylko naszą pastylkę (saszetkę, eliksir,  herbatkę, proszek, spray…) i wszystko zrobi się samo!’

Nie zrobi się.
Ale to nie znaczy, że masz się męczyć. :-)

Takie reklamy chcą Cię odciąć od Twojego najpotężniejszego sprzymierzeńca – od Twojego mózgu, od Twoich własnych wyborów. To ogłupiające. Nie daj się!
Po pierwsze Twój mózg jest o wiele potężniejszy od wszystkich pigułek i sprayów.
Po drugie – jest zawsze z Tobą, nie musisz  po niego biegać do apteki czy do sklepu.
Po trzecie – jest TOBĄ, więc to najnaturalniejsze Twoje narzędzie.

Można w nieskomplikowany i sprytny sposób samemu tak ukierunkować swoje myślenie, żeby było Twoim najlepszym doradcą w prawidłowym odżywianiu – nie na siłę, nie ‘w zaparte’ czy na bazie tyle razy skompromitowanej (w odchudzaniu) silnej woli, ale tak, że Twoje decyzje będą łatwe, najnaturalniejsze.

I nikt nie będzie Cię musiał pozbawiać szansy korzystania z własnych zasobów, namawiać do niemyślenia, uzależniać od swoich produktów.

Amerykańskie badanie wykazało także, że w obu grupach spadki wagi były bardzo niewielkie. Widać sam brak przyjemności z jedzenia nie spowoduje chudnięcia. Do tego trzeba metodycznego programu, który uporządkuje świat jedzenia. Na przykład Metody Równowagi Metabolicznej :-)

Ile razy słyszałeś, że odchudzanie zaczyna się w głowie? To slogan, ale po tym wpisie brzmi trochę bardziej namacalnie, prawda? :-)
---------------------------------------------------------------------------------------

*sam naloxon, bo o tym preparacie jest mowa, nie jest nowym lekiem, nowatorskie i poddawane testom są jego nowa forma podawania w sprayu i  zastosowanie. Dotychczas specyfik ten jest stosowany wyłącznie w lecznictwie zamkniętym, głównie przy leczeniu zatruć opioidami. Innych leków z tej grupy używa się w leczeniu uzależnień

16 komentarzy:

  1. no nie wiem.... moim zdaniem wspomaganie w odchudzaniu bardzo sie liczy, ja łykam fat burner i czuje, że działa, chudnie mi sie lepiej, a moja siostra jakieś tabletki z fasolą i też mówi, że pomaga, nie zawsze musi być tylko dieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, ewunia, że ciągle chcesz napychać kieszenie producentom piguł, też tak robiłem, ale już z tym koniec - waga zawsze wracała. Teraz staram się trzymac zdrową dietę, którą sam wymyśliłem, czasem trudno, ale z pigułami też na długą metę nie wychodziło. Teraz przynajmniej MYŚLĘ o tym, co jeść i mam więcej kasy w portfelu. Jeśli Ania już 7 lat trzyma wage - chylę czoła :)

      Usuń
    2. Ewuniu, a łykając fat burner zmieniłaś też swoje menu, czy nic a nic? :-)

      Tadku, dziękuję :-)

      Usuń
    3. No, menu też zmieniłam, prawdę mówiąc pomyślałam, że szkoda by było tego fat burnera, jak już mam dość drogi spalacz tłuszczu, to sama też się trochę postaram, niech to nie idzie na marne. Wiem, to trochę pokręcone, ale ten fat burner jest dla mnie taką dodatkową motywacją. Umiesz to rozkminić?

      Usuń
    4. To tak trochę, że jak założysz ładną sukienkę, to głupio do tego kiepskie buty. Jak już wydasz kasę na tabletki, to głupio się przy tym objadać i to nas trochę stopuje. Ale to jest motywacja, która działa tak długo jak długo jest nam szkoda wydanych pieniędzy. A to mija. U jednej osoby po tygodniu, u innej po dniu, u niektórych po kilku tygodniach. A co potem? Szukajmy motywacji w sobie, bo to jest coś, co jest z nami cały czas :-)

      Usuń
  2. słuchajcie, ale tu nie chodzi o piguły tylko o spraj, nie byłoby fajnie tak sobie psikać, nie musieć jeść i w ogóle mieć z głowy diety i jakieś równowagi :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, ja kocham jedzenie i nie chciałabym zamienić go na spray :-)

      Usuń
    2. wiem, wiem, to był taki dżouk
      ja też kocham jeść, a nienawidze sie odchudzać, chociaż muszę :-(
      w mojej mieścinie nie ma na odchudzanie nic poza apteką, nawet porządnej siłowni, nie jest łatwo na prowincji, można sie tylko pośmiać, a ten spraj bardzo śmieszny jest :-)))

      Usuń
  3. Tak, super by było, można sie zapsikać aż do śmierci głodowej.
    eh, kobitki, wy to wogóle już głową nie myślicie przy tym odchudzaniu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się wpis bardzo podoba i muszę przyznać, że daje wiele do myślenia, zwłaszcza te wyniki przeprowadzonych badań nad skutecznością stosowania placebo..., czyli jak zwykle jesteśmy ogłupiani przez reklamy i producentów środków odchudzających.. i robi się nam wodę z mózgu. Kojarzę teraz taką reklamę, którą widziałam ostatnio w TV, pokazuje ona dziewczynę zniewoloną przez nadwagę i to dosłownie i w przenośni, oraz to jak to środek na odchudzanie zmienia nagle, cudownie jej życie i powoduje, że nagle chce jej się żyć i wychodzić do ludzi, bez wysiłku i regularnej diety i ruchu, to absurd! To takie sprzedawanie marzeń! Poza tym nadwaga kilka kilogramów, przecież nie jest takim dramatem i nie jest zagrożeniem nie wiadomo jak wielkim dla jakości życia. I guzik prawda, że jakiś środek jest w stanie to życie zmienić na lepsze! Jednak wzór piękna lansowany w mediach, to osoby z niedowagą -modelki. Zaczęłam się odchudzać, bo miałam kilka kg nadwagi, a po latach odchudzania i męczarni skończyło się na sporej otyłości! Ludzie nie dajcie sobie wmówić kompleksów! Pamiętam u siebie kiedyś tę nadwagę kilka kg, jak ona na mnie wpływała i to jaką miałam wtedy zaniżoną samoocenę na temat samej siebie, faktycznie nie chciało mi się wychodzić z domu, pamiętam wyjście na Sylwestra, jak przepłakałam dzień przed, bo się wstydziłam iść, bo uważałam,że jestem za gruba i nie mam się w co ubrać, teraz oglądam te zdjęcia z tego Sylwestra i widzę całkiem szczupłą dziewczynę, paradoksalnie. Teraz jestem otyła, a tych kompleksów i problemów co kiedyś w ogóle nie mam. Dziękuję za wpis, bo uświadamia ważną kwestię, żeby nie dać się omamić zwyczajnie, dzięki Aniu za rozjaśnienie sprawy! Powodzenia w pisaniu bloga:) - Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nino, bardzo Ci dziękuję, bo to o czym piszesz, to dokładnie już masowe zjawisko - problem z 4 kilogramami - super dieta, jo-jo i otyłość po niedługim czasie. Daliśmy się zwariować. Bardzo się cieszę, że masz już z głowy zrozumienie tego. Teraz przed Tobą jeszcze trochę pracy, żeby odrobić to, co przez media i marketing straciłaś, a potem będzie w końcu normalnie :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
    2. Nino, jakbym czytala o sobie, zycze powodzenia, mi juz sie po 18 latach udalo :D

      Pani Aniu, bardzo fajny blog, wpadlam na nigo przypadkiem i nie moge sie oderwac

      Usuń
  5. Oczywiście pranie mózgu jak zawsze w modzie (reklamy, tv, internet). Masz rację wystarczy pomyśleć: jeśli jem nadprogramowo i łykam tabletki na chudnięcie, to i tak nic z tego nie będzie, jeśli łykam tabletki i nie uprawiam żadnej aktywności poza oglądaniem Tv, też nic z tego nie będzie. I tak można wymieniać i wymieniać. Siła naszego umysłu działa cuda! W odchudzaniu też. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pomyliliśmy suplementację, która oznacza uzupełnienie diety, dodatek zawierający niezbędne dla zdrowia składniki (zwłaszcza witaminy lub inne substancje egzogenne), których może brakować w codziennej diecie z tabletką, która załatwi za nas podstawową sprawę w zachowaniu sylwetki, czyli bilans energetyczny :-) To tak, jakby ktoś przed egzaminem łykał magnez na poprawę myślenia, a oprócz tego jeszcze tabletkę x, która za niego nauczy się całego materiału :-) Magnez - ok, ale tabletka x - to oczywiste :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Ja już nie uwierzę w żadne cuda-wianki na odchudzanie, które są w aptekach, zielarniach, internecie itp., nawet te z kosmosu. Trzeba po prostu wziąć się za siebie - i za to, co jesz, jak i ile się ruszasz i za to, co myślisz o sobie - dopiero to daje efekty, na które ma się wpływ i kontrolę. Słusznie pisze Tadek, głową trzeba sie odchudzać. Ja mam w tym zakresie die kumpele, które robią to samo, co ja i jest nam raźniej razem, a poza tym sekunduje mi syn - też nieco "puszysty", chociaż nastolatek. Mam oparcie ;-)) Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taki konkretny komentarz :-) Zapraszam do nowo-powstałej bezpłatnej Grupy Motywacyjnej VIDEO przez Internet. Będzie jeszcze łatwiej :-) Szczegóły podam ewentualnie e-mailem: klub@klubrownowagi.pl :-) Pozdrawiam

      Usuń