poniedziałek, 24 lutego 2014

Diety nie działają? Dlaczego?!!! Część 2

Wracając do rozważań z piątku, mam nadzieję, że po tym weekendzie zmodyfikowany żart:

– Wiesz, cały weekend byłam na diecie.
– Tak? I ile straciłaś?
– Dokładnie 2 dni.

Ciebie nie dotyczy? :-)

Zgodnie z obietnicą, dziś o jo-jo fizycznym. Jest ono związane ze spadkiem poziomu metabolizmu. Metabolizm to, w dużym uproszczeniu, tempo spalania dostarczonego jedzenia, zamieniania go na energię i szybkość, z jaką tę energię zużyjemy. A także, ile jej zmagazynujemy w postaci sadełka. Także tutaj naturalne mechanizmy są przeciwko dietom odchudzającym! 

Wróćmy do epoki mamutów. Wtedy jedzenie oczywiście nie leżało na półkach sklepowych i człowiek musiał się nieźle natrudzić, aby je zdobyć. Mimo tych wysiłków wielokrotnie przychodziły okresy głodu. Po prostu nie było nic do jedzenia. Dziś niewyobrażalne…. Wtedy organizm naszego przodka z epoki lodowcowej musiał przejść niejako w stan hibernacji. Musiał niesłychanie obniżyć swoje tempo wydatkowania energii, aby po prostu przeżyć. Gdyby tego tempa nie obniżył, umarłby z wyczerpania i z głodu. Organizm człowieka potrafił obniżyć poziom metabolizmu nawet o 40%. Większość z nas nawet nie podejrzewa, że to możliwe w aż takim stopniu. Ta umiejętność pozostała w nas do dzisiaj. A dzisiaj wpadamy w stan hibernacji, będąc na diecie. Nasz organizm dostaje informację: ‘głód, przestawiamy się na przetrwanie’. W praktyce oznacza to, że jeżeli przed dietą mogłaś zjeść 1 kotleta i nie przytyć, to po diecie będziesz mogła zjeść już tylko nieco ponad pół kotleta, żeby nie przytyć. A po zakończeniu diety najczęściej wracamy do ilości sprzed diety, że nie wspomnę już o tych ‘nagrodach za wytrwałość’, które tak chętnie sobie przyznajemy po udanej diecie (a na pewno o nich w czasie diety dużo rozmyślamy :-)

A żeby tego wszystkiego było mało, kiedy już zaczynamy po diecie odzyskiwać stracone kilogramy, nie odzyskujemy dokładnie tego, co straciłyśmy. O, nie! Jeżeli straciłyśmy 13 kg, to średnio było to 10 kg tłuszczu i 3 kg mięśni. A odzyskamy już tylko 1 kg mięśni i 12 kg tłuszczu. Tłuszcz ma większą objętość niż mięśnie i potrzebuje mniej energii do utrzymania go przy życiu. Oznacza to, że ważąc tyle samo, będziesz wyglądać po prostu grubiej i nie będziesz mogła jeść tyle, co przed dietą, bo będziesz miała mniej mięśni do wykarmienia. No i  wyobraź sobie, co będzie po na przykład 3 takich cyklach. Zamiast 6 kg mięśni będziesz miała 6 kg tłuszczu. A to już jest ogromna różnica i w wyglądzie, i w sprawności fizycznej, i w zdrowiu, no i w poziomie metabolizmu. Kiedy zafundujesz sobie taką nową ‘strukturę’, będziesz tyć jeszcze łatwiej. Tempo tycia wzrasta po każdej diecie odchudzającej!
Przestraszyłam Cię trochę? Spokojnie, są sposoby, żeby z takim jo-jo w ogóle się nie spotykać. Chciałam Ci tylko oszczędzić czasu i energii na kolejną dietę, gdyby jeszcze chodziły ci po głowie myśli: a może jednak, tym razem wygląda to rozsądnie… Zapomnij!

Dla porządku może podsumuję niewątpliwe ‘korzyści’ wynikające z diety odchudzającej:

  • jakiś czas przeżyty w dyskomforcie – mniejszym lub większym – to czas diety;
  • konieczność zmniejszenia  prawie o połowę ilości jedzenia, do jakich przyzwyczaiłaś się przed dietą (jeśli nie chcesz przytyć, a przecież nie chcesz ) – do następnej diety;
  • przebudowanie swojego ciała tak, że coraz mniej w nim mięśni, a coraz więcej tłuszczu,  jeśli jednak zaczniesz po diecie przybierać na wadze, a do tej pory zawsze tak było, prawda?
  • rozpędzenie lub przyspieszenie tempa tycia – na zawsze. Albo do momentu gdy swój metabolizm przestawisz na nowe tory.

Okazuje się, że sporo wspólnego z naszą wagą ma nasza głowa. Dużo więcej, niż nam się zdaje. Będę jeszcze do tego wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz